Wyniki wyszukiwania dla zapytania: Przychodnia Leczenia Uzależnień

agno, nikt ćpuna czy alkoholika do więzienia nie wsadzi póki nie popełni jakiegoś przestępstwa więc nie wiem o co Ci chodzi?

Alkohol to nie jest narkotyk, uzależnia, ale chemicznie nie ma takiego składu jak narkotyki, oddziałuje w inny sposób na układ nerwowy niż alkohol (etanol).
A co do śmiercionośności alkoholu to działają przychodnie NFZ-u gdzie leczą się uzależnieni, są ośrodki stacjonarne gdzie można jechać na terapie, jest tego dość sporo w Polsce, choć wciąż zbyt mało w stosunku do skali zjawiska alkoholizmu w naszym kraju.

Butapren jest używany do przemysłu ale człowiek sobie wymyślił że można się tym znieczulić. Widziałem ludzi po kleju - nie jest to widok przyjemny. Ponadto nieletni nie może kupić kleju sam w sklepie ale też nie można go porównywać do marihuany bo jest to środek używany w przemyśle tak jak wiele innych farb jest toksyczny ale ma wartość użytkową więc używany w prawidłowy sposób spełnia swoją funkcje do której został przeznaczony. Marihuana natomiast nie spełnia funkcji praktycznych, jest przeznaczona tylko i wyłącznie do odużania, raczej nie stosuje się w Polsce lin z konopii indyjskiej chodź może się coś wyrabia z tego nie wiem.

Także od człowieka zależy jak wykorzysta daną materie, czy w dobrych czy w złych celach. A ćpanie jest złem, człowiek zabija siebie samego.


w zakresie w którym nie jest związany spółką i to na dodatek bez wiedzy i zgody wspólnika.

Nie jest trochę dziwne, że usługi wykonywane przez Pana Turka w zakresie porad terapeutycznych stanowią konkurencję do działalności ProVitaMed s.c. Sygulski, Turek, która to spółka ma w swojej strukturze Poradnie Leczenia Uzależnień ? To jest tak, jakby w godzinach pracy pracownik sprzedawał np. kawę firmy Tchibo, a po godzinach w ramach własnej działalności sprzedawał kawę Jacobs ? Zachodzi tutaj ewidentny konflikt interesów. Gdyby ProVitaMed była spółką prawa handlowego (sp. z o.o., lub S.A.) to Pan Turek byłby oskarżony o działalnośc na szkodę spółki ! ! !
A w tym przypadku jest tak: jeden wspólnik (Pan Turek) "na boku" dorabia 34tys zł w działalności, która może byc prowadzona przez spółkę i drugi wspólnik (pan Sygulski) mówi "nic się nie stało" ! Do tego jeszcze dochodzi fakt, że drugi wspólnik (Pan Sygulski) jest radnym i te "marne" 34 tys zł pochodzą z budżetu gminy, a gmina wysyła zapytanie o wykonanie tych usług do dwóch pracowników tej samej przychodni (Pan Baziur i Pan Turek). Dlaczego takiego zapytania Burmistrz nie wsyłał do innych gabinetów ? Z tego wynika, że ten konkurs nie był nawet opublikowany w BIP-ie, tylko skierowany został do wybranych gabinetów ! !
Powtarzam: pewnie wszystko odbyło sie zgodnie z prawem, ale z punktu widzenia etyki, wspólnik radnego Sygulskiego był uprzywilejowany przez Gminę w tym procesie i moralnie nie jest to w porządku !

Aś, zobacz gdzie odbywają się mityngi AA, w takich miejscach zawsze najłatwiej jest zorganizować mityng innej wspólnoty, bo gospodarze już wiedzą o co chodzi. Chętnie wynajmują pomieszczenia parafie czy ośrodki leczenia uzależnień, przychodnie zdrowia psychicznego itp.

marta7, nie potrzeba nikogo specjalnego. Wystarczą materiały AŻ, nasz scenariusz mityngu i druga osoba. Siadacie razem i czytacie to, dyskutujecie o tym i to jest mityng.

Jeśli będziecie chcieli to ktoś bardziej doświadczony z pewnością zgodzi się przyjechać na pierwszy mityng i go poprowadzić.

PROSZE:
Lek stosowany jest w leczeniu trudności z zasypianiem (jako środek nasenny), stanów nadmiernego pobudzenia i agresywności, w leczeniu drgawek, tężca oraz w przerywaniu napadu padaczkowego, w rzucawkce ciężarnych.
W premedykacji przed zabiegami diagnostycznymi i chirurgicznymi, w pooperacyjnym prowadzeniu chorych.

Jakie mogą być niepożądane skutki? Zmęczenie i senność w ciągu dnia.
Uzależnienie lekowe.
Zawroty głowy.
Niewyraźna mowa.

Stosowanie leku może również wywołać: Obniżenie ciśnienia tętniczego.
Trudności w oddawaniu moczu, aż do całkowitego zatrzymania jego oddawania.
Osłabienie popędu płciowego.
Żółtaczkę.
Trudności z zapamiętywaniem wydarzeń.

LUB POPROSTU: http://www.leki.med.pl/le...lek=1228&menu=4

[ Dodano: Sob 19 Maj, 2007 ]
http://www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=2817 - A to o STILNOXIE...


Dość długo się zastanawiałem czy opisać to co się działo ostatnio w moim życiu. Aż dzisiaj zrozumiałem ,że nie wolno mi zostawiać tego dla siebie. Bóg ostatnio w moim życiu zrobił cud. Cud ten polega na tym ,że mój o 10 lat starszy brat dał sobie szansę. Jest alkoholikiem pijącym od wielu lat. Degradacja postępowała wraz z rozwojem choroby. I przed kilkoma dniami gdy zadzwoniłem mając zamiar zaprosić go na wigilię. Usłyszałem płacz i głos mojego brata który po chyba po raz pierwszy w życiu powiedział pomóż mam dość. Nie chcę opisywać wszystkiego bo za dużo by było pisania. Lecz nie mogę nie wspomnieć o życzliwości każdego co się przyczynił do tego ,że mój brat o dwóch dni jest w Gnieźnie na detoksie i mam nadzieje ,że będzie kontynuował leczenie na oddziale uzależnień. Brat nie ma ubezpieczenia nie ma zameldowania jednak kierowniczka przychodni po wysłuchaniu mnie bez żadnych problemów wystawiła skierowanie na detoks do Gniezna. Kierowniczka oddziału uzależnień obiecała mi ,że zrobi wszystko aby prosto z detoksu trafił zaraz do niej. Lecz wiecie co największym cudem jest to ,że chyba po raz pierwszy w życiu rozmawiając wczoraj z bratem przez telefon poczułem ,że rozmawiam zupełnie z innym człowiekiem. Gdzieś znikła maska dumy buty i pychy. Nie udawał kogoś innego nie próbował udawać ,że jest wszystko ok. To jest największym cudem. Mam nadzieje ,że Bóg sprawi tą zmianę w nim zmianę która otwiera nową drogę dla każdego uzależnionego.
Pozdr..ANWAZ...

Wiesz Mielony, jest taki adres: http://www.google.pl .
Swoją drogą, to powiedz, dlaczego nie uzupełniłeś śwojego profilu na forum o: wiek; miejsce (nawet województwo) zamieszkania ? Mi nic do tego, możesz podać nawet taki adres: Hobbiton, Za Pagórkiem a wiek Bilba Bagginsa 111 lat . To nie ja teraz szukam pomocy...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Przychodnia terapii uzależnień od alkoholu i współuzależnienia
ul. Żurawia 14, Białystok
Tel. 085 743 31 25

Zakres działalności:
- poradnia dla uzależnionych od alkoholu i ich rodzin
- oddział dzienny
- zapewniana jest opieka lekarska, porady psychologów, terapeuci,
- prowadzone są grupy wsparcia, grupy nawrotowców
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Poradnia leczenia uzależnień od alhokolu i wspóluzależnienia
ul. Storczykowa 5, 15-950 Białystok
tel. (085) 664 85 19

Zakres działalności:
- Leczenie uzależnień
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Pozdrawiam.
Marek

Witam Cię Ulcia!Tak właściwie to nie wiem kim jesteś,czy alkoholiczką czy Al-anonką bo z Twoich wypowiedzi to nie wynika.Jednak jeśli alkoholiczką to każdy alkoholik powinien posiadać listę sygnałów nawrotu choroby.Jeśli takiej nie masz to się postaraj z przychodni leczenia uzależnień.Jeśli się odnajdziesz na tej liście to znaczy,że masz problem grubszego kalibru i potrzebny Ci jest natychmiastowy kontakt z terapeutą!Po rozmowie z nim zadecydujesz czy dasz sobie radę sama czy potrzebujesz kilkudniowego leczenia leczenia na odwyku z programu leczenia nawrotów choroby.Ja osobiście nie bagatelizował bym takich sygnałów.Powyższe podpowiedzi są doskonałym sposobem w niewielkich zmianach emocjonalnych ale bez szczerej rozmowy ze specjalistą mogą się okazać nie skuteczne.

Jestem ogromnym szczęściarzem bo nie zapiłem we wspólnocie a tylko otarłem się o butelkę. Ale nie chcę zapomnieć swego zapicia, które trwało trzy lata bo tyle potrzebowałem czasu od swojego pierwszego kontaktu z przychodnią uzależnień do czasu dotarcia do wspólnoty. Dziś wiem, że wtedy nie szukałem pomocy dla siebie lecz szukałem sposobu jak wyjść z bagna w które się wpakowałem (bez domu, pracy i pieniędzy itd.) I udało się - wylazłem, żeby po paru miesiącach wpaść w jeszcze większe. Gdy przestałem chodzić na spotkania to bardzo szybko wróciłem do tego, który przed laty stawiał pierwsze kroki. Wsiadłem w samochód z pełnym bakiem tylko zapomniałem, że to paliwo muszę uzupełnić. Na swoje szczęście zdążyłem wrócić. Znów z rozchwianymi emocjami, patrzący na wszystkich podejrzliwie, zmuszający się by nie oceniać, żeby wysiedzieć na mitingu do końca. Wróciłem zły na siebie, że nie potrafiłem swojej wiedzy wprowadzić w swoje życie. Dziś cieszę się, ze wraca pokora, spokój, uśmiech. Ale by to zaczęło wracać już nie wystarcza mi jedno spotkanie w tygodniu. I gdy teraz pomyślę co mogłem stracić to ciarki mnie przechodzą. Nie rozpaczam i nie użalam się nad sobą po prostu staram się pozamykać "furtki" które pootwierałem sobie przecież ja sam.

Anno czytałam o Twoich watpliwosciach zwiazanych z podjeciem terapii dla współuzaleznionycch. Rozumiem bo moja sytuacja jest podobna. Pracuję jako pedagog wiec znam wiekszość psychologów w moim mieście, służbowo także współpracowałam z terapeutką, która jest kierowniekim przychodni leczenia uzaleznień i współuzależnienia. Miałam opory żeby zgłosić się do niej z moim problemem - współuzależnienie. Chęć leczenia była silna, więc się zdecydowałam. Od stycznia uczęszczam na terapię indywidualną, jestem bardzo zadowolona, ale jeszcze wiele pracy przede mną.
chciałam także uczestniczyć w spotkaniach grupy Al Anon, poszłam na jedno spotkanie, ale bardzo się rozczarowałam, było miło , cieplutko, kawa , ciasteczka, ale niestety zamiast dzielenia się swoim doswiadczeniem obgadywanie róznych ludzi. Zraziłam się, moze nie na zawsze, może jeszcze kiedyś spróbuje. Wiem, ze nie zawsze i nie wszedzie tak jest.
Pozdrawiam serdecznie, Anno ja czuję , ze jest mi coraz lżej, zyczę Ci takze tego :-)
Jola

Byłam dzisiaj w poradni leczenia współuzależnień .Rozmowa była bardzo sympatyczna , młoda kobieta zadawała mi szereg pytań i odpowiedziała na
najbardziej mnie nurtujące .Okazało się iż potwierdziła moje i Wasze przypuszczenia , iż mój mąż jest uzależniony . Teraz w 100 % potwierdziłam tą diagnozę , bo niestety od psychologa w prywatnej praktyce nie mogłam uzyskać takiego potwierdzenia . Pani psycholog zaprosiła mnie na następne spotkanie i opowiedziała o grupie wsparcia .
Niestety nie będę mogła chodzić na takie spotkania , ale rozmowy z psychologiem - czuję to - pomogą mi .Teraz zadaję sobie pytanie czy robić farsę i chodzić z mężem na prywatne sesje czy dać sobie spokój i niech on robi co chce a ja sama będę chodzić do tej państwowej poradni .
Prywatne wizyty miały objąć moje kłopoty z wagą a jedzenie słodyczy w czasie wzburzenia , nasze relacje małżeńskie , picie mężą . Jest tego sporo i nie wiem czy tak kompleksowo zajmie się mną ta przychodnia . Jesteście już doświadczone i wiecie czy na spotkaniach w przychodni rozmawia się tylko o współuzależnieniu czy o innych sprawach też ?

Anetta co z tobą ?Nie napisałaś jak było wczoraj , myślałam o Tobie .
Pisałaś , że mąż ma teraz fazę dobroci . Muszę powiedzieć , że mój też robi teraz rzeczy takie których nie robił osiem lat . Przez całe życie naszej córki odpychał ją a teraz głaszcze , przytula - mnie zaczął całować na dzień dobry i dobranoc , widzi śmieci do wyrzucenia itp....
Nie wiem ile jeszcze wytrzyma , bo to chyba straszna męka robić coś nienaturalnego .

Pozdrawiam gorąco

MAGDA

Cześć Grzesiek! Umów się na rozmowę w przychodni terapii uzależnień i chodź na terapię, zachęcam. Ja leczę się od 7 miesięcy i po prostu życie zmienia się na moich oczach. A rok temu myślałam, że bez alkoholu NIC nie jestem w stanie zrobić. W mojej grupie są osoby, które się wcześniej zaszywały - i to były tylko przerwy w piciu. Jest takie powiedzenie, nie pamiętam dokładnie, że alkoholizm to choroba głowy, więc zaszycie lekarstwa w tyłku nie ma nic do rzeczy :) Pozdrawiam Cię i życzę odwagi w podjęciu decyzji o leczeniu. Madziaa

Mało tego - rozrabia w domu , przeszkadza rodzinie - idzie do schroniska z przymusową terapią . Takie tam zacofanie straszne . :)

U nas trwa to długimi latami rzeby cokolwiek zdziałano.Świadkowie, zeznania, wyroki a i bez niebieskiej karty z POLICJI też niewiele się da... Na samo leczenie w przychodni uzależnień , od zgłoszenia trwa bynajmniej w Radomiu, ponad trzy miesiące.Tak to u nas działa.
A jeżeli koleś kilka razy się nie zgłosi, to ponad pół roku. Przez te pół roku to może się wiele zdarzyć.

[quote="nic"]Czasem przymusowe leczenie jest jedynym wyjściem.[/quote]
Tak to prawda, ale najlepszym sposobem jest w miarę możliwości zostawic alkoholika samego i w zaden sposób mu nie pomagac. To się nazywa spietrzenie kryzysu.
Dbanie o alkoholika, usuwanie lub krycie skutków jego picia, daje mu tak zwany komfort picia.
Często jest tak, że jak pozbawi się go wszelkich wygód, to on zaczyna sie zastanawiac, co może z tym zrobić i jak go zacznie mocno uwierać, to podejmie decyzję o leczeniu.
Ja chcę podkreślic, że w rodzinie alkoholowej, chora jest cała rodzina i ona równiez powinna szukac pomocy w przychodni uzależnień, by nauczyc się by nie czynic spustoszeń w sobie i życ obok alkoholika, bo z nim często życ juz nie da się.

jobael - niepijąca alkoholiczka

Moja matka jak i babcia mają specjalistyczne przychodnie leczące z uzależnień (centrum Ben dla zain.) więc coś nie coś wiem o tym. Generalnie odwyk składa się z dwóch faz

1) odtrucie - usunięcie toksyny z org. (o ile pamiętam do kilku miechów)
2) odwyk psychiczny- odzwyczajenie umysłu od narkotyk czy innej używki... mówicie, że po dragach macie odloty? Jak chcecie prawdziwego odlotu to spróbujcie tego. Serio odjazdy jak się patrzy! Tylko mniej przyjemne (szczególnie jak "zapomnienie" o narkotyku może trwać kilka LAT) niż przyspieszanie swojej śmierci w tempie rozpędzonego pociągu towarowego.

Czemu towarowego? Właśnie powiedziałem.

Domyślcie się mojego stosunku do tego rodzaju... śmierci w proszku. Najlepsze wyjście- nie wchodzić!!!

Mimo, że obiecywałam iz nię będę komentować, nie mogę się powstrzymać i prosze innych o uwagi... Tobie psycholog jest potrzebny w pierwszej kolejności, Ty masz skłonności do uzależnień i to całkiem spore. Co to znaczy - teraz isę leczysz zakupami, "zero na koncie".
I co - dwa intensywne kursy naraz? Angielski choć trochę znasz?
Sądzisz, że w 3 tygodnie się go nauczysz? Może sie raz a porządnie za nauke.

Nareszcie po pięciu latach studiowania piątka! Nikito, Ty masz bardzo powazne problemy z zaburzeniami emocjonalnymi, jeszcze raz przypominam - terapia niezbędna.
Chyba i niedojrzałość poważna (jak na Twój wiek) tu sie wkrada.
Nie mona byc wiecznym dzieckiem .... Pewnie Twoj facet sie rozwinal, Ty zostalas w miejscu ... Moze kiedys to bylo dla niego fajne, ale teraz....
Albo tak kompulsywnie na Ciebie dziala stres. Jakby nie patrzec prosze jutro zadwzwonic do przychodni, moze maja w soboty tez psyhologow.
I prosze wybaczyc szczerosc.

Tja.... ja miałam toksoplazmozę jakieś półtora roku temu, pokarmową, zjadłam to dziadostwo gdzieś! Z kotami nie mam do czynienia i specjalnie za nimi nie przepadam!

Prawda jest taka, że nie wiem czy mamy pasożyty, bo badania kału nic nie wykazywały! Bardziej przejełam się sugestią tej mojej znajomej od masażu....i oczywiście mam zamiar mimo to zrobić orobaczywianie!
W związku z tym, że operujecie róznymi nazwami badań: metoda elektroniczna, Vega Test.... to wczoraj wykonałam kilka telefonów po przychodniach, laboratoriach...i nikt o czyms takim nie słyszał! Nawet dzisiaj skusiłam sie pomęczyć laski w naszym oddziale NFZ i Sanepid'zie! NICI !
Jestem z Zielonej Góry, może do naszej dziury jeszcze taki postęp nie dotarł! Po pracy podskocze jeszcze do jednej 'przychodni' gdzie leczą uzależnienia, alergie i takie tam, może oni będą mieli ten Vega Test? Będę drążyć temat!
Mona - masz naprawdę WIELKIEGO małego człowieka:)
Myszka - pisz jak się będziesz czuła w trakcie kuracji, proszę! Tasiemiec nieuzbrojony, tęgoryjec....masakra!
Ja na razie zbieram siły ! I czekam na książkę....jestem przerażona !!!!
Acha! Przeczytałam gdzieś, że dla kobiety najlepiej rozpocząć kurację po miesiączce, to prawda? Pytam bo wtedy wszyscy domownicy będą musięli poczekać jeszcze trochę na kurację, chciałbym abyśmy przechodzili ją wszyscy na raz!
Laski, jesteście wielkie!

Santajko, to tak jest w tej naszej polskiej służbie zdrowia
Ja chodze na NFZ, ale w prywatnej przychodni (bo chodzę na program Mama, zdrowie i ja) ale tam też czasem sie zdarza, ze jak sie chce zapisac z tygodnia na tydzień to z miejscami krucho... A jakie chcesz badania zrobić ?? Bo może nie wrto czekac na panstwowe skierowanie tylko pójśc prywatnie i mieć z głowy badania. Ja tak zrobiłam z tymi moimi płytkami i hematologiem. Gdybym czekała na badanie z NFZ, a potem na zapis do hematologa, to pewnie jeszcze po porodzie bym sie z nim nie widziała.... A tak mam juz wszystko załatwione.

Sprawdzilam, w styczniowkach urodziła Kaasia. Kurcze ona była w 33 tygodniu dopiero. Miejmy nadzieje, ze maly synek ma sie dobrze...

Ja to już sie od naszego forum uzależniłam. Ciekawe, czy to można leczyć .
Ostatnio mówię do Jacka:
- wiesz, ja to najchętniej bym już pojechała, urodziła i od razu wróciła, ale tak bez żadnego pakowania walizki...
a on na to:
- urodziła, wrócila i na forum od razu weszla...

Więc tak :
Różowe recepty wypisuje wielu lekarzy psychiatrów (nasza doktorowa także) ale Budonol i Subotex niby nie SA dopuszczone w naszym kraju jako specyfik do leczenia uzależnień (masiia już to pisała ) dlatego pan doktor wypisuje w przychodni prywatnej bo być może w państwowej miałby poważne problemy w przypadku zgonu pacjenta (w prywatnej tez by były lecz troszkę mniejsze)
Lekarz który wypisuje takie recepty na te specyfiki musi mieć zaufanie do pacjenta któremu to wypisuje ,my jesteśmy pacjentami bez zaufania (uzależnienie)
Środków wypisywanych na różowe recepty nie można przewozić przez granice ,nieznajomość celników jest ograniczeniem kontroli ,co nie znaczy ze każdy celnik się nie zna . Czyli nie chwalić się na granicy(zalecane) że macie coś takiego !
A w temacie krótkie pół roku to wszystko zależy od zaufania jakim doktorowa obdarzy nowych pacjentów ,czyli was

Na programie w Krakowie byłam 4 lata. Teraz jestem w Anglii.
Musisz mieć zaświadczenie od lekarza z Krakowa, że jesteś na tym programie, wtedy Twój lekarz - najlepiej Kierownik Przychodni (z reguły on ma różowe recepty) będzie mógł Ci wypisywać bunondol raz w miesiącu.
Bunondol 7 tabl. 0,4 mg - tyle dostajesz zwykle. Działanie: nie euforyzuje, lecz zwalcza dolegliwości fizyczne. Normalnie się czujesz. Po długim okresie zażywania - schodzi się do 2-3 tabl.
Uwaga! Gdy weźmiesz 7 tabl. bunodolu i przygrzejesz - nic ni poczujesz, wprowadzisz się w zespół abstynencyjny! Nie rób tego -dlatego w Anglii, Francji bunondol tzw. Subutex jest w dawkach od 2-8 mg (2 mg tj. 5 tabl.).
Ogólnie rzecz podsumowując bunondol jest ok. Metadon uzależnia.
Na bunondolu, po jakimś czasie nie chce Ci się ćpać, normalnie żyjesz i funkcjonujesz. Warto.
Powodzenia

Lekarz przyjmujący na program metedonowy nie jest w stanie określić jak pacjent długo jest uzależniony może jedynie posiłkować się jakimiś wpisami ,czyli kiedy pierwsza wizyta była w poradni czy rejestracja w Monarze (jeżeli ma dostęp)
Mam kolege który ćpa od 10 lat i nigdy nie był w przychodni ani Monarze detoxy robi sobie w domu gdy poprosi o program lekarz będzie mógł polegać tylko na jego zdaniu że jest uzależniony od wielu lat i ocenie stanu zdrowia oraz wyglądu (ja bym mu nie uwierzył że ćpa już 10 lat) ! SA ludzie którzy od roku biorą here ale wcześniej pili lub prochami się truli ,czy kierownik odmówi im leczenia bo kłują się dopiero od roku ? Nawet gdy mają 18 lat to często tacy ludzie bardziej potrzebują programu niż kolega o którym było wcześniej !
Dlatego to psychiatra przyjmuje na program i musi ocenić ,potem sam często jest oceniany czy powinien !
Choć pewnie tobie chodzi o patologie gdzie córeczka kolegi/koleżanki złapana na jednorazowym wyskoku ląduje na programie zabierając szanse komuś kto z niej skorzysta !? Gdyby było więcej programów istnienie tej patologii było by bez znaczenia ,no ale jest inaczej !
Pewnie przy kawie było by lepiej swoje ja nakreślać ale co musi na razie być bez !

Nareszcie !!
kamień spada z serca, choć z racji doświadczenia / zawodowego/ nie do końca jestem spokojny. A co do tresci "kondolencyjnych" nie marudź. Ludzie naprawdę sie martwili.
Co do nie palenia, tak trzymaj. Współpracuję u siebie w Przychodni z Doktorem ,który obok swojej specjalności zajmował się profesjonalnie leczeniem z uzaleznienia od nikotyny. Dane dla ew. kontaktu wpisze Ci na PRIV-a A tytaj jeden z prostszych sposobów obrzydzania sobie papierosa. Nie szkodliwy i dla wszystkich.
W aptece mozna dostać kłącze tataraku. Jeżeli nieodparcie ciągnie nas papieros trzeba kilka minut przed poddaniem się słabości pożuć odrobinę kłącza. Po tataraku smak upragnionego papierosa jest odrazający.

Pozdrawiam serdecznie

Nie jestem w młodym wieku Mam zamężną córkę
Niestety vicodinu nie można brać ile się chce. Gdyby House brał inny lek: percotet, percodan, oxy to ok... tym można sie naćpać i brać więcej i więcej. Vocodinu nie.
Przytoczyłam z wiki, bo tam jest najlepiej to opisane. Moje wiadomości pochodzą od mojego lekarza, specjalisty w leczeniu chronicznego bólu, który bardzo lubi serial ale dostaje napadów szału jak mówi sie o uzależnieniu, ćpaniu i odwyku/detoksie. I dodam, że od ponad 20 lat mam problemy z kręgosłupem i nie jestem uzależniona ani wyniszczona. Natomiast leki przeciwbólowe pozwalają mi egzystować jako tako, bo nie normalnie. Podobnie jak inni pacjenci w tej przychodni.

Jeszcze raz o plastrach ........przeciwbolowych.......to plastry z Fenatylem..pochona morfiny ......wiec narkotyczne.Przykleja sie je w dowolnym miejscu na plaskiej powierzchni ciala i zminia po 3 dniach...
Nie wolno samemuich odstawiac ani zwiekszac dawki.....plaster ktory sie odklei nalezy wyrzucic...musi miec dokladna stycznosc i cialem.
Dzieki powolnemu uwalnianu sie leku jest staly poziom srodka przeciwbolowego w organizmie..
Nie powoduja one ani oszolomienia ani zadnej innej reakcji ze strony ukladu nerwowego.Moga je zlecic przychodnie leczenia bolu.....
wygodny srodek i nie uzaleznia.....
Monika

Witaj Jaśmin . Ja jestem alkoholikiem i wiem że jesteś w trudnej sytuacji. Dobrze by było gdybyś jak najszybciej skontaktował się z psychologiem na pewno jest przychodnia uzależnień w twojej rejonowej przychodni. Tam uzyskasz
pomoc. A od siebie mogę ci powiedzieć, że do póki mama nie będzie chciała się leczyć przeżyjesz wiele ciężkich chwil. Przekonanie alkoholika że nim jest to najtrudniejszy etap bo działa wiele systemów obronnych. Twoja mama nie daje sobie rady z własnymi emocjami żyje w świecie ,który ciężko zrozumieć osobom zdrowym. Alkoholizm to choroba duszy i ciała a takie połączenie jest koszmarne bo jedno ma wpływ na drugie. Jeżeli zauważyłeś że jest chora to wnioskuję że musi to trwać od dawna bo alkoholik jak nikt inny potrafi tak manipulować otoczeniem ze ciężko wyczuć od kiedy pije a później już jest lipa .
Jak ktoś jest alkoholikiem będzie nim do końca życia i nigdy nie może już pić. Alkoholizm jest uznany przez naukowców tak samo jak rak chorobą nie uleczalna. Jedynym lekarstwem na tą chorobę jest całkowita abstynencja i podjęcie leczenia odwykowego choć są tacy co nie pija w zaparte ale wiele ich to kosztuje. Jeżeli twoja mama nie będzie się chciała leczyć możesz to zgłosić i zostanie zastosowany przymus sądowy. Może pomyślisz: jak bym to mógł zrobić kobiecie, która mnie urodziła ? Więc uwierz mi ,że w ten sposób uratujesz Jej życie !!!

Nie wiem.....najlepiej jesli Jasmin znajdzie poradnictwo i wsparcie w tej sprawie.
Witaj Jaśmin . Ja jestem alkoholikiem i wiem że jesteś w trudnej sytuacji. Dobrze by było gdybyś jak najszybciej skontaktował się z psychologiem na pewno jest przychodnia uzależnień w twojej rejonowej przychodni. Tam uzyskasz
pomoc. A od siebie mogę ci powiedzieć, że do póki mama nie będzie chciała się leczyć przeżyjesz wiele ciężkich chwil. Przekonanie alkoholika że nim jest to najtrudniejszy etap bo działa wiele systemów obronnych. Twoja mama nie daje sobie rady z własnymi emocjami żyje w świecie ,który ciężko zrozumieć osobom zdrowym. Alkoholizm to choroba duszy i ciała a takie połączenie jest koszmarne bo jedno ma wpływ na drugie. Jeżeli zauważyłeś że jest chora to wnioskuję że musi to trwać od dawna bo alkoholik jak nikt inny potrafi tak manipulować otoczeniem ze ciężko wyczuć od kiedy pije a później już jest lipa .
Jak ktoś jest alkoholikiem będzie nim do końca życia i nigdy nie może już pić. Alkoholizm jest uznany przez naukowców tak samo jak rak chorobą nie uleczalna. Jedynym lekarstwem na tą chorobę jest całkowita abstynencja i podjęcie leczenia odwykowego choć są tacy co nie pija w zaparte ale wiele ich to kosztuje. Jeżeli twoja mama nie będzie się chciała leczyć możesz to zgłosić i zostanie zastosowany przymus sądowy. Może pomyślisz: jak bym to mógł zrobić kobiecie, która mnie urodziła ? Więc uwierz mi ,że w ten sposób uratujesz Jej życie !!!

Że ćpasz?
Kochana jeśli tak to, to jest powikłanie po tych środkach.
Ja widzę rzeczy, których nie ma i tu jest wstęp do schizofrenii....
Jeśli nawet tylko palisz zioło, bo domyślam się, że o to tu chodzi to zapraszam do najbliższej przychodni leczenia uzależnień (wiem, palisz tylko jak masz chęć a nie bo musisz) znamy to:)
I na pewno warto odwiedzić psychiatrę. Nie zamkną Cię nigdzie. Oni pomagają. Wiele osób tam chodzi i pomagają...
Spróbuj.

Wojewódzka przychodnia profilaktyki i leczenia uzalerznien
Bielsko-Biała ul. Mostowa
tel. 812-30-42

Przyjaciółka mojej mamy chodzi tam na terapie dla wspuł uzależnionych razem ze swoim synem i s± bardzo zadowoleni , chodzi tam tez jej m±ż i nie bierze już od długiego czasu .

choruje od 5 lat najpierw na a.,...... potem na b....
ma za sobą pobyt w szpitalu,terapie,teraz lecze sie w przychodni i biore leki.

Ale musz Wam sie do czegoś przyznać.Jetem na tym forum tydzień i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

To troszke jak dobre uzależnienie.Odkąd zaczęłam tu pisać posty,mówieć o swoich problemach zaczęłam żyć tym forum.Myśle dużo nad sobą nad własnym problemem i widze,że jest mnóstwo ludzi, którzy na codzień borykają sie tak jak ja z tym koszmarem.Widze,że można sobie z tym poradzić.Postanowiłam walczyć dalej o siebie i swoje zdrowie- własnie min przez to forum(Daliście mi siłe i motywacje).Uświadomiłam sobie że musze sobie poradzić, znależc sposób na lepsze życie.Chcę stać sie kolejnym żywym dowodem na to, że można z tym paskqdztwem wygrać.

podziekowania dla was WSPANIAŁYCH LUDZI ,którzy są tu na forum chcą pomóc sobie i innym. TO PIEKNE

traktuje to forum jak terapie,oczywiście nie zastąpi ono terapi u lekarza ale razem wspaniale sie uzupełniają

Psychiatra doktor nauk medycznych, zarejestrowany jako specjalista w General Medical Council, przyjmuje w The Harley Street Therapy Centre w centrum Londynu.

Przychodnia oferuje diagnostyke i leczenie w nastepujacym zakresie:
- problemy psychiczne doroslych i mlodziezy
- zalamania nerwowe w trudnych momentach zyciowych
- depresja (smutek, poczucie beznadziejnosci, obojetnosc, spadek aktywnosci)
- nerwice (stany lekowe, napady paniki, natrectwa, niepotwierdzone badaniami objawy fizyczne)
- wyczerpanie psychiczne, utrata energii, latwe meczenie sie
- niskie poczucie wlasnej wartosci, trudnosci w relacjach z innymi ludzmi
- zaburzenia snu
- zaburzenia koncentracji i uwagi
- ostry i przewlekly stres
- problemy w rodzinie: z partnerem, z dziecmi (konsultacje rodzinne)
- uzaleznienia (alkohol, marihuana, hazard)
- anoreksja i bulimia psychiczna.
W przypadku wskazan do leczenia farmakologicznego wystawiane sa recepty.
W uzasadnionych przypadkach istnieje mozliwosc zamowienia wizyty domowej.

The Harley Street Therapy Centre miesci sie w centrum Londynu (zone 1):
7 Harley Street
London W1G 9QD

Najbliższe stacje metra: Oxford Circus (Central, Victoria & Bakerloo Lines) i Bond Street (Central & Jubilee Lines). Szybki i dogodny dojazd z glownych londynskich dworcow: Victoria, Euston, Charing Cross, Paddington, Marylebone, King's Cross St Pancras, Liverpool Street, London Bridge i Waterloo.

Wizyty prosimy umawiac telefonicznie.
Zapewniamy calkowita dyskrecje.
Rejestracja w jezyku polskim pod numerem telefonu: 0777 069 75 14
e-mail: clinic-london@go2.pl

Witaj Haniu

Eksperci to za duże słowo. Poprostu ludzie z pewnym doświadczeniem.

Napisałem Ci już na PW i na gadu-gadu o mitingach DDA/DDD w Łodzi.
Jeśli chodzi o terapię DDA, to ja chodziłem na terapię grupową do WOLU (Wojewódzki Ośrodek Leczenia Uzależnień) na ul. Pomorską 54.
Idąc tam, zakładasz kartę pacjenta tak jak w każdej przychodni, która ma podpisaną umowę z NFZ.
W rejestracji na ostatnim piętrze miłe panie wszystko Ci wyjaśnią i odpowiednio pokierują.
Ja miałem zajęcia z Mariolą Ciesielską - certyfikowanym terapeutą. Jestem bardzo zadowolony.

Pozdrawiam
Kamil

arek trzymam kciuki za Ciebie życze wytrwałośći .My z Krzyśkiem teżjesteśmy we 2 w Lublinie , aczasami pojedyńczo wierzymy jednak ze w końcu zacznie nas przybywać.W imieniu swoim iKrzysztofa wszystkich chętnych zapraszam jutro namiting w Lublinie ul.Karłowicza Przychodnia Leczenia Uzależnień /centrum Lublina/.Pozdrawiam

Witaj Maćku. Super ,że do nas trafiłeś. Niestety w Białymstoku nie działa jeszcze żadna grupa A.H. Ale na dzień dzisiejszy masz to forum na którym możesz się dzielić swoimi problemami i doświadczeniami. Z namiarów na leczenie znalazłem poniższe adresy. Nie wiem tylko czy zajmują się hazardzistami. Musisz sprawdzić. Napisz coś o sobie. Pozdr...ANWAZ..

P.S. Adresy ośrodków terapii w Białymstoku
1.
S Miejski ZOZ Poradnia Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia
Storczykowa 5
15-644 Białystok
tel.: 085 663-56-76

2.
SP Psychiatryczny ZOZ Wojewódzka Przychodnia Uzależnień od Alkoholu
Zaściańska 84
15-546 Białystok

dzisiaj dostałem L4 do -go grudnia.Są 2 pieczątki:jedna firmowa przychodni terapii uzależnień,a na drugiej......mgr-------- Lekarz psychiatra (ale co mi tam)

Siema Norbert...!
Terapię przeszedłem kilka lat temu, i nigdy nie miałem z tego powodu żadnych kopotów w pracy (byłem na terapi 8-tygodni, L4 też miałem z pieczątką od kliniki leczenia uzależnień).
Jak wróciłem z terapii Nikt z "kulawą nogą" nie zapytał mie o zdrowie? I do dziś nikt o to nie pyta, temat "Tabu". Ja też kolegów z pracy bym nie pytał...jak nie chcą mówić?!
I czy ktoś, by mie zrozumiał nie znając problemu ?
Ale, to tylko kawałek z mojej historii...

A ja właśnie wróciłem z mitingu!Kontakt przez internet jest tylko dodatkiem do mojego trzeźwienia nie wyobrażam sobie trzeźwienia przez internet.To jak jeść cukierka zawiniętego w papierek.Na to czy są mitingi w danym mieście czy nie wpływ mamy my ludzie.Władze miejskie,które wybieramy.Probostwa z którymi utrzymujemy kontakt.Przychodnie leczenia uzależnień,które są utrzymywane przez te władze,które wybieramy.Mieszkam w 35tyś miasteczku gdzie jest bardzo dobrze działająca poradnia dotowana przez władze miasta i pod jej kontrolą.W zeszły tygodniu było nawet zebranie po południu przedstawicieli władz miasta,kierownictwa przychodni oraz fundacji pomagającej najuboższym.Teraz też będę głosował na człowieka żywo zainteresowanego tymi problemami życia miasta.W moim mieście mogę iść na miting od Pn. do Pt. tak więc nawet pracując jestem dwa razy w tygodniu na mitingu.Na mitingi rocznicowe zapraszamy dużo ludzi z zewnątrz,którzy widząc jak AA działa zachęcają innych.Grupy AA mamy dwie.Obie bardzo prężnie działają i wspierają się a nie konkurują ze sobą.Jestem bardzo zadowolony,że tak trafiłem bo wiem jakie problemy są w innych małych miastach.

Otula sporo tu ludzi z Wrocławia , powinni sie odezwać bo nikogo nie zostawiamy bez pomocy .Co ja sama o tym mysle ,myśle ,że Twój mąz jest alkoholikem ,Ale co Ty z tym zrobisz nie wiem .Wiesz co mnie dziwi ,jak mogłaś tego nie zauważyć .Faktycznie jakos migiem mu to poszło .Są specjalistyczne przychodnie leczaće ludzi uzaleznionych od alkoholu i tak samo udzielająće pomocy rodziną .Poczekaj ktos na pewno poda Ci namiary .Pozdrawiam.

Mozecie mi przyblizyc jak wyglada leczenie w przychodni uzależnien (np na Belgijskiej w Warszawie)? Czy to moze cos dac? czy sa to poprstu pogaduchy z lekarzem ktory codziennie ma kilkudziesieciu "klijentow"? Chodzi mi o takie przychodnie panstwowe, chociaz nie wierze w takie panstwowe instytucje to prywatne raczej odpada... chodzi o mojego ojca, ok 60 lat. moze raczej leczenie stacjonarne? czy trzeba miec jakies skierowanie na takie leczenie albo do przychodni?

Dziękuję za te wyjasnienia, właśnie takiego nakierowania mojego myślenia potrzebowałam. Liczę, ze terapeutka wie, co robi. Mój syn ma 19 lat, zapewne ona pokieruje go tak, by mu nie zaszkodzić, no bo faktycznie nie każdy meeting dla każego.
Sprawdziłam, gdzie ja mogę udać się na spotkanie w przychodni leczenia uzależnień, tylko teraz dwa tyg ma urlop terapeuta, a potem ja zamierzam tydzień odpocząć poza domem-dopiero w marcu pójdę tam.
Chyba, że znajdę inny budzący u mnie zaufanie adres.
Na meeting nie mam jeszcze odwagi iść. Nie wiem, czy chcę słuchać o ludzkich nieszczęściach, tyle tego dookoła, a ja mam prawie na codzień kontakt z osobami z przemocy.
Ale gdybym jednak najpierw poszła na meeting-czy powinnam najpierw zadzwonić? Czy iść na otwarty?
Pewnie Was wkurzaja takie nowicjalne pytania, wybaczcie.

Guciu zerknąłem, dziękuję :)
Jestem po tzw. detoksie ambulatoryjnym (czy jakoś tak), tzn. po pierwszym dniu
miejsce w którym byłem (to był kiedyś żłobek) przez tych parę godzin zrobiło na mnie silne wrażenie, przytulne pokoiki i sprzęty różne ...
Czuje się lepiej,lekarz był konkretny i mam przemyśleć czy chcę się leczyć na tym oddziale
dwa tygodnie na tym oddziale a później psychoterapia czy też gdzie indziej.
Ale to miejsce działa na mnie przygnębiająco, jakieś dziwne metalowe drzwi, jakieś izolatki jak w guantanamo, nie chcę tam trafić na dłużej.
eee ale czy ja na pewno tego potrzebuję ? nie wystarczą mitingi AA i terapia indywidualna ?
Na środę zaraz po ostatnim odtruwaniu jestem umówiony na wizytę z psychoterapeutą którego ktoś mi zarekomendował
Byłem jeszcze w przychodni leczenia uzależnień żeby umówić się na spotkanie z jeszcze jednym terapeutą i na jakąś grupę ale pani mnie wygoniła najpierw na odtruwanie.
Jestem skołowany, nie chcę trafić tam co mam odtruwanie. Ale z drugiej strony boje się swoich napadów. Czy jest jakieś zalecenie że, alkoholik musi nie pić ileś tam dni żeby nadawał się na terapię ?

Wojtuś mi sie wydawało ,ze jestem beznadziejnym przypadkiem , nie di zaleczenia .Sama prosiłam o zamknięte leczenie.Kiedy stanęłam na nogi po zdychaniu , a zdychałam w domu nie przez 2 dni jak Ty , tylko przez tydzień poszłam do przychodni uzależnień i wzięłam sie ostro za siebie.Nie pije 5 lat i dalej sobie żyje , a zapewniam Cie ,że już bym zdechła.Trzymaj się i trochę wiary .Pozdrawiam .

Witam po raz kolejny, nie wiem czy kogoś interesują dalej moje losy, ale może komuś kiedyś sie przyda to co tu pisałam.
Otóż w przychodni uzależnień zostałam zakwalifikowana na podstawie wywiadu na terapie grupową rodzinną jak również mam spotkania indywidualne z terapeutą. O ile spotkania indywidualne jak na razie to dla mnie wielka niewiadoma, bo raczej są rzadko i na razie sprawy ogólne tylko były poruszone, o tyle spotkania grupowe bardzo mi przypadły do gustu, choć z niektórymi problemami tam poruszanym nie identyfikuję się.

Co do mojego bylego partnera, wiem że został skierowany na leczenie przez gminną komisję, ale zanim został wezwanie, sam zaczął chodzić na terapię. Niestety chyba nieskutecznie, bo ostatnio dostałam od niego wiadomości że kończy ze sobą i żegna wszystkich, więc wnioskuję że wrócił do picia. Mam tylko nadzieję, że była to wpadka, a nie zerwanie w ogóle z terapią i kiedyś uda mu się powrót do trzeźwości.

Pozdrawiam wszystkich

Jestem trzeżwiejącą alkoholiczką i córką alkoholika. Moja sssytuacja wyglądała podobnie do Twojej.Kiedy ojciec był pijany uciekaliśmy z domu. Zawsze stawa lam w obronie swojej mamy.Nie szukaliśmy pomocy,bo nie wiedzieliśmy gdzie.Mama się wstydziła i ukrywała przed całym światem ,że ojciec pije.i tak ,żyliśmy w strachu i beznadziejnośći .Udrękaskończyła się, kiedy ojciec umarł.Ale TY możesz pomóc swojej mamie .Uzyskacie pomoc w każdej przychodni leczącej uzależnienia.Powodzenia

Witaj Pumkie,
Biegnij do przychodni Leczenia Uzależnień co sił w nogach!!!
Z tego co napisałas to on ma naturę przemocową więc bądź ostrożna, nie daj się nabrać na piękne słówka lub groźby i krzyki. Rozmowa z terapeutą pewnie rozwieje Twoje rozterki.
Pozdrawiam,
Leszka:)

Witam wszystkich serdecznie
Jestem DDA, narkomanem (czysty jak łza od ponad 3 lat),nikotynistą (nie palę od 3miesięcy) no i obiektywnie praktykującym alkoholikiem.
Mam jeszcze jedną niemiłą przypadłość, czasami mam wrażenie że,wręcz kolejny nałóg - samookaleczanie się.
Trafiłem na to forum szukając adresów przychodni leczenia uzależnień, poczytałem Was
i uznałem iż taka forma pomocy również będzie mi przydatna w trzeźwieniu (walce z chorobą zwaną alkoholizmem).

Witaj Agus Mnie sie wydaje ze powinnac zrobic cos dla Siebie i Sama zglosic sie do Przychodni Uzaleznien i isc do Psychologa i Toba juz pokieruje. Meza juz zostaw niech On pojdzie na leczenie otwarte skoro nie moze isc na zamkniete bo jednak praca jest bardzo wazna. Agus Ty jestes wspoluzalezniona tak jak i Ja i chodze na terapie i mitingi al-anon i na miting aa bo tez Mnie pomaga. Powodzenia Agus i dobrze ze tu trafilas ulcia

Witajcie,
Coż, wychodzi na to, ze jestem alkoholiczką, choc długo zajeło mi zrobienie rachunku sumienia i przyznanie sie samej sobie, ze to fakt.
Na co dzien nic mi nie brakuje i według wszystkich zasad powinnam być szczesliwa. Mam wspaniałego męza, uwielbianą przeze mnie rodzinę, która odwzajemnia te uczucia. Niestety nadal nie mamy dzieci....Jedyna patologia jaka mogę przytoczyc ze swojego zycia to fakt, ze wychowałam sie bez ojca a potem trudno było mi nawiazac z nim kontakt. A dokładnie jemu nie mnie.
Do niedawna miałam b. dobrą pracę, wazne rzeczy, projekty na głowie itd. Niestety moj dział został zlikwidowany i od jakiegos czasu borykam się z szukaniem nowej pracy, a tak naprawde chyba z szukaniem samej siebie w tym całym zamieszaniu.
Ostatnio starałam sie odpowiedzieć sobie na pytanie jak długo piję i kiedy to sie zaczeło. I własciwie nie wiem, moze na koncu studiów, moze pozniej.
Mysle, ze od jakis dwóch lat piję własciwie co dwa dni, dobry alkohol, w domu itd. Zaczełam miec problemy z pamiecia i własciwie odcinam sie od znajomych. Zaczełam tez zawalac czesc spotkan, takie niby małe rzeczy ale to idzie jak lawina.
Ciesze sie, ze moge Wam o tym napisać, chce tez zapytac o kilka rzeczy. Umówiłam sie na spotkanie z lekarzem który leczy uzaleznienia za pomoca hipnozy, sprawdziłam na forach, wynika z nich, ze ma dobre rezulataty
Napiszcie proszę czy pojscie do klubu AA/przychodni jest jedyną szansą na leczenie, czy tez mozna spróbować tej drogi jaka wybrałam?????? Niestety chyba nie jestem gotowa isc do takiej przychodni i rozmawiac z cała grupa ludzi. Bede wdzieczna za wszystkie rady.
pozdrawiam - K.

[quote="Zimek" ...................................co sadzicie jaki wplyw na chorobe psychiczna ma alkoholizmowanie sie??...................................
U mnie niestety czasami powraca alkoholizm chyba bede musial o tym powiedzieć psychiatrze [/quote]
********************
Bezwzględnie trzeba poinformować lekarza o uzależnieniu, bowiem niektóre leki wchodzą w interakcję z alkoholem i moze to się skonczyć śmiercią.
Niezaleznie od tego, inaczej leczona jest choroba psychiczna, a inaczej leczy się alkoholizm.
Bardzo często jest tak /ja tak miałam/, że mamy objawy choroby psychicznej, które sa wywołane wyłącznie alkoholizmem.
Po zaprzestaniu picia takie objawy mijaja. Może więc należałoby zacząć od leczenia alkoholizmu, bowiem Przychodnie Uzależnien są Oddziałami Szpitali Psychiatrycznych.
Kierownikami takich przychodni są przede wszystkim lekarze psychiatrzy i gdy jest potrzeba odpowiednio pacjentem kieruja.

Marto darmowej psychoterapii możesz spróbować poszukać w Przychodniach Zdrowia Psychicznego, W Poradniach Leczenia Nerwic,w Poradniach Psychologicznych. Jeśli w twojej rodzinie był problem z alkoholem, możesz poszukać też pomocy w Ośrodkach Leczenia uzależnień i współuzależnień. W takich ośrodkach oferowana jest darmowa psychoterapia indywidualna i grupowa dla DDA, czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików. Możesz też najpierw zadzwonić do Telefonu Zaufania i popytać, gdzie mogłabys sie zgłosić na terapie.Powinni udzielić takiej informacji. Ja tak właśnie szukałam terapii, że zadzwoniłam do Telefonu Zaufania i spytałam.W ten sposób dali mi namiary na przychodnie, do której poszłam i rozpoczełam terapie Powodzenia życze w poszukiwaniach Pozdrawiam świątecznie.

Z tego, co piszesz wnioskuję, że juz masz problem z alkoholem i nie bedzie lepiej, tylko gorzej.
Udaj sie do najblizszej Przychodni uzaleznień i tam poszukaj pomocy. Być moze nie jestes jeszcze uzalezniony, lecz pijesz ryzykownie, ale to juz jeden krok do uzaleznienia.
Jestes młody wiec warto juz szukac pomocy, niż brnąc dalej.
Co do AA, to jestem zdania, że niejednemu /w tym i mnie/ uratowało zycie. Tam stawiałam pierwsze nieporadne kroki i tam dostałam duzo ciepła i wsparcia.
Twoje życie w Twoich rękach.

Mianowicie leczenie farmakologiczne zgodne z zaleceniami lekarza, a samowolne zażywanie leków bez kontroli lekarza.

Ideal, rzeczywistość niestety wygląda inaczej.
Mojej mamie lekarz pierwszego kontaktu przepisuje lorafen od 15 lat. Ostatnio jak rozmawiałam z tą lekarką, powiedziała że nie może jej tego przestać przepisywać, bo moja mama jest już od tego leku uzależniona.
Będąc w aptece obok przychodni zobaczyłam, że z receptami na ten lek pojawiło się parę osób.

sprawdz tutaj:

Przychodnia Zespołu Lekarza Rodzinnego "Panaceum"
ul. Poznańska 30
64-300 Nowy Tomyśl

na necie pod tym adresem jest tez przychodnia leczenia uzależnień, ale nie jestem pewien na 100% (cos strasznie zamotane tam jest)

pozatym Karolina masz w miare blisko do Poznania, Gorzowa oraz Zielonej Góry wiec wybór masz ogromny, zresztą jak poruszysz ten temat na mitingu to zapewne dostaniesz wyczerpujace informacje

pozd tym adresem masz ośrodki z woj. wielkopolskiego

http://www.psychologia.ed...a=wielkopolskie

Znacie adres przychodni z leczeniem uzależnień ??
Mam załamke !!!!

Nie łam się, Rychu. Pomożemy Ci! Od czego ma się przyjaciół na www.forum.jedrzejow.eu ? Może zorganizujemy jakąś terapię na forum ??

Z tego co mi jest wiadome - a doświadczenie z niektórymi antydepresantami już mam - ich działanie jest bardzo różne. Tym co pisze na ulotce, o działaniu dopiero po 3-4 tygodniach nie należy się za bardzo sugerować. Wszystko zależy od pacjenta. U jednych trwa to faktycznie długo. W moim przypadku pozytywne skutki leczenia odczułam po kilku dniach, z kolei moja koleżanka, już pierwszego dnia. Może była to głównie siła autosugestii, ale było lepiej - to najważniejsze.

Drugą sprawą jest niebezpieczeńseństwo związane z początkowym okresem brania leku. To też zależy od pacjenta oraz od nasilenia choroby. Do zadań lekarza należy zakwalifikowanie, czy terapia może przebiegać w domu czy też na oddziale zamkniętym. Faktu, że niektórzy chorzy robią sobie krzywdę, nie należy generalizować. Bardzo wielu, w tym ja sama, leczyli i leczą się normalnie w domu i po pierwszych dawkach antydepresantów nie zrobili sobie nic złego...

Natomiast w kwestii wizyty u specjalisty... Wiele przychodni uzależnia terapię u psychologa, od pierwszej wizyty u psychiatry. Tam przeprowadzony jest krótki wywiad, określenie choroby, jej stadium, ewentualny dobór lekarstw. Niekiedy nawet lekczenei farmakologiczne uzależnia się od woli pacjenta - możesz od razu poprosić o jakieś leki, albo odmówić, jeżeli czujesz się na siłach, aby się leczyć bez prochów.
Nie wiem skąd jesteś, ale w większych miastach jest mnóstwo takich przychodni, działajacych na fundusz. Niestety leczenei prywatne jest drogie - psychiatra bierze za wizytę 80 - 100 zł, pzry czym nikiedy ogranicza się ona do wypisania recepty (+ cena leku), a psycholog za godzinną sesję od ok 50 w górę.

Nawet jeżeli nie chcesz leków, to warto iść do specjalistów. Z zaburzeniami psychicznymi problem jest taki, że zazwyczaj same nie przechodzą i samemu z nimi zwykle nie można dać sobie rady. Nawet bez terapii farmakologicznej, sesje z psychologiem dużo dają. Psycholog pomoże Ci poukładać sobie wszystko, nabrać własciwego podejśia do życia i problemów, oraz nauczy walczyć z nimi. Dlatego, skoro już odczułaś potrzebę pójścia, to nie wahaj się, tylko działaj... Będe trzymać kciuki...

hubert18 http://eurzad.um.wielun.p.../PUR/XVI_08.pdf przeczytaj protokół z sesji rady miejskiej nr XVI/08 z lutego 2008 r.(dokładnie punkt 4 porządku obrad informacje burmistrza str.5,6 i 7 pytanie zadała radna Kałuża) i zobacz kto w 2008 roku prowadzi programy terapeutyczne. Myślę, że znajdziesz tu odpowiedź na swoje pytania, natomiast widać, że radny pisze bzdury na temat pana Włodka i wprowadza nas specjalnie w błąd.Pozdrawiam

Bardzo dziękuję Janie Kowalski za szybka reakcję. Choc przyznać muszę, że po zapoznaniu się ze wskazanym przez Ciebie protokołem wątpliwości nie gasną.
Po pierwsze: w rejestrze Zakładów Opieki Zdrowotnej (http://www.rejestrzoz.gov.pl/RZOZ/) znalazłem NZOZ ProVitaMed s.c w której wspólnikami są Panowie: Zdzisław Turek i Włodzimierz Sygulski (teraz rozumiem skąd nazwisko Pana Turka we wcześniejszym poście). Zgodnie ze wskazanymi przez Jana Kowalskiego zapisami protokołu z sesji Pan Zdzisław Turek został wybrany przez Burmistrza do realizacji zadania "Programy terapeutyczne dla osób uzależnionych i ich rodzin" finansowanego z budżetu gminy. Ponadto dowiadujemy się z tego protokołu, że Gmina wysłała zapytanie o realizację powyższego zadania do Pana Andrzeja Baziura. Nie wiem czy to przypadek, ale Pan Andrzej Baziur jest pracownikiem przychodni ProVitaMed i dlatego nie złożył oferty na świadczenie tych usług ? Wydaje mi się to trochę naciągane, że gmina kieruje zapytanie o wykonanie usług do dwóch osób pracujących w tej samej przychodni ?...
Wynika z tego, że Burmistrz z radnym Sygulskim znaleźli ładne obejście przepisów, gdyż zapytanie o wykonanie usług skierowano do osób pracujących w tej samej instytucji ! Jest ciągle otwarte pytanie: Czy te programy realizowane były w gabinecie Pana Turka przy ulicy E. Plater (w miejscu zameldowania Pana Turka), czy przy ulicy Sieradzkiej 56 w siedzibie spółki ProVitaMed i należącej do niej Poradni Leczenia Uzależnień ?

Wniosek jest prosty: z punktu widzenia prawa - wszystko jest pewnie OK, ale z punktu widzenia etyki i moralności, sprawa jest mocno kontrowersyjna i zapewnienia Zygmunta Startego o krystalicznej czystości radnego Sygulskiego opierają się na wierze, a nie na wiedzy...

A tutaj specjalnie dla Was artykuł z dzisiejszego dodatku do olsztyńskiego wydania gazety wyborczej.

Kod: Studenci piją na wyścigi

"Gumiś" wypił już 106 piw, po piętach depcze mu "Banan". To wstępna klasyfikacja wyścigu olsztyńskich studentów, którzy rywalizują na litry pochłoniętego piwa. Kto wygra, dostanie nagrodę od browaru.

W czterech olsztyńskich klubach studenckich zaczęła się promocja piwa Warka. Na wzór rywalizacji sportowej na ścianach klubów wiszą tablice z rankingiem zawodników. Ci, którzy wypiją najwięcej, dostaną w nagrodę firmowy plecak albo kurtkę. Rekordzistą jest obecnie student o pseudonimie "Gumiś" - może się pochwalić 106 półlitrowymi piwami wypitymi przez trzy tygodnie. Tuż za nim jest niejaki "Banan".

O "Gumisia" i innych uczestników wyścigu martwi się Marek Ogonowski z Przychodni Psychoterapii, Profilaktyki i Leczenia Uzależnień, który - łagodnie mówiąc - negatywnie ocenia promocję browaru: - Nadmierne picie alkoholu zawsze niesie ryzyko uzależnienia. Gdy dochodzi do tego rywalizacja, robi się szczególnie niebezpiecznie.

Takie teorie puszczają mimo uszu młodzi ludzie w pubach. Uważają, że w takiej promocji nie ma nic dziwnego. - Studenci zawsze pili i pić będą. Niech więc mają chociaż z tego jakąś korzyść - obrusza się Grzesiek, absolwent prawa na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

Z kolei pracownicy Luzaka - jednego z klubów objętych promocją - przekonują, że zawody nie zwiększyły ilości sprzedawanego piwa ani nie wpłynęły na liczbę pijanych studentów. - Latem nie mieliśmy promocji, a było znacznie gorzej. Przychodzili tu np. ludzie po kilku winach z całodobowego sklepu. Zdarzało się, że musieliśmy ich wyprowadzać - mówi barman.

- Promocje to nic nadzwyczajnego - dodaje Arek Blum, właściciel pubu Alchemia. - U nas też można dostać fajny kufel, choć nie trzeba wypić aż stu butelek piwa.

Winy za rozpijanie młodych nie bierze na siebie też Maciej Zackiewicz z Grupy Żywiec, do której należy Warka. Odpowiada: - Promocja jest zgodna z prawem. To nie jest wyścig - mówi. - Nasz firma chce jedynie przywiązać ludzi do konkretnej marki.

Robert jeżeli masz stany lękowe to powinien to lekarz sprawdzić i ocenić, takie moje zdanie .
Czyli psychiatra- tak
Wcale nie twierdze ze musisz znaleźć się na detoxie ,jedynie (znów)lekarz może to ocenić po przeprowadzeniu wywiadu z tobą
Czyli psychiatra –tak
No i Leczenie uzależnień prowadzi przychodnia gdzie pracują psychiatrzy wspomagani terapeutami
Czyli psychiatra –tak

Jeżeli uważasz że sam sobie nie dasz rady musisz zagłosować trzy razy na tak
Jeżeli uważasz ze zrobiłeś duże postępy powinieneś znaleźć terapeutę który to oceni oraz pomoże ,ale uwazam ze też powinienies zagłosować 3xTAK

Leczenie uzależnień prowadza przychodnie zdrowia psychicznego ,gdzie w niektórych jest wydzielone „Poradnia dla osób uzależnionych od środków psychoaktywnych”
Taka przychodnia funkcjonuje jak każda inna czyli potrzeba ubezpieczenia ,zachowuje też dane pacjenta dla siebie i nikomu ich nie udostępnia
Możesz też podejść do zwykłego lekarza i mu problem przedstawić ,on kolege odeśle pod właściwy adres
Terapię prowadzi się po leczeniu lub w jego trakcie ,prowadzi terapeuta uzależnień lub psycholog
Terapie prowadzi Monar, Powrót z U, Anonimowi Narkomani no i Przychodnie Uzależnień oraz inne „firmy” z dziedziny wspierania w walce z uzależnieniem

Pamiętaj tez ze ludzie którzy wydadza ci się normalni teraz też mogą wyciągnąć jutro co nie co z zapytaniem „zapalisz” czyli to nie ludzie są twoim wrogiem a narkotyki więc zdarzy ci się z nimi zmierzyć choć twa racja ze lepiej puzniej
A lekarz psychiatra nie gryzie ,a ty nie musisz się chwalić wizytami zatem naprawde polecam
Może przepisać ci jakieś środki uspakajające
Robert nie wiem czy problemy z pamięcią i koncentracja pozostaną na stałe ,życzę by tak nie było

Wybacz mi ze tak namawiam na wizytę u psychiatry ale to on powinien być pierwszym kontaktem w leczeniu uzależnień

Jeśli chodzi o mnie-w odpowiedzi dla buzza-zrobiłam coś dla siebie.Troche zdbałam o swój wygląd-byłam wkońcu u fryzjera w salonie do którego wybierałam się latami,byłam też u kosmetyczki i kupiłam sobie dwie pary wygodnych butów na ktore było mi wcześniej żal pieniędzy.Byłam w przychodni leczenia uzależnień wcześniej,rozmawiałam z terapeutką,ale szczerze mowiąc odniosłam wrażenie zbywania.Dobrych rad,mądrych słów nie usłyszałam pozatym co już wiedziałam.Terapeutka mowiła o spotkaniach w grupie dla współuzależnionych,ale powiedziała że one jeszcze nie są dla mnie.Obecnie zalogowałam się na tym forum i rozmawiam z Wami.Proszę więc mi nie mówić,że nic nie zrobiłam.Trudno jest znaleźć odpowiedniego dla siebie terapeute.Rozwodem męża nie strasze,bo mu jeszcze nic na ten temat nie powiedziałam.Nie mam z nim kontaktu-tzn nie przychodzi do nas,nie dzwoni więc ja też milcze,ale działam.
Dużo złości,emocji da się wyczuć w moich postach-zapewne gdyż to jestem ja,ale staram się myśleć racjonalnie i działać.Mam oczywiście mieszane uczucia,przykro mi,ciężko pogodzić się z myślą,że mąż ma nas gdzieś i że jest się bezsilnym.Jako jedyna spełniam w tej chwili obowiązki rodzicielskie,zajmuje się jak najlepiej moge dzieckiem,staram się jej nie zaniedbywać,karmie nadal piersią na żądanie,wychodze z psem-musze pchać wózek,trzymać psa na smyczy i nosić zakupy.Nikt z rodziny fizycznie nie jest w stanie mi pomóc,gdyż pracują lub też mają malutkie dzieci.
Nie pisze tego,żeby się nad sobą użalać bo nie o to mi chodzi-nie poto weszłam na to forum,ale prosze mi nie zażucać,że nic nie robie.
DZIĘKUJE BARDZO ZA WSZYSTKIE ODPOWIEDZI I PRZEPRASZAM ZA MÓJ TROCHĘ OSTRY TON,emocje wzieły troche górę.
POZDRAWIAM

Witam cieplutko wsztystkich. Nigdy nie zastanawialam sie nad rozpoznawaniem uczuc, teraz gdy chcialam to zrobic doszlam do wniosku , ze nie wiem co czuje. Jestem wspoluzależniona od meza alkoholika i syna alkoholika. Maz naduzywal alkoholu od kiedy go znam. Ja naiwna uwazalam ze milosc wyleczy go z tego uzaleznienia. Teraz dopiero wiem jak bardzo sie mylilam. Przez caly okres zwiazku problemem nr 1 byl alkohol. Nigdy nie wiedzialam w jakim stanie maz wroci z pracy , terzezwy czy pijany. Gdy wracal w stanie niewazkosci martwilam sie czy wytrzezwieje na tyle zeby isc nastepnego dnia do pracy. Zylam w ciaglym stresie. Nie zdawalam sobie wtedy sprawy, jak bardzo wykanczam sie psychicznie. Liczylo sie tylko to zeby maz byl trzezwy i zeby niczego dzieciom nie brakowalo. Z nikim nie rozmawialam o tym problemie, coraz bardziej zamykalam sie w sobie, nie mialam ochoty z nikim sie spotykac . Cierpialam w samotnosci.Maz w pewnym okresie zaczal sie leczyc . Mowie sobie , teraz to napewno wszystko bedzie ok. Nie zdawalam sobie sprawy, ze warunki w jakich zyjemy sa nienormalne. Robilam wszystko zeby tylko czasem dzieciom nie przyszlo do glowy w przyszlosci zajrzec do kieliszka. Na kazdym kroku byly kontrole, bo wydawalo mi sie ze w taki sposob moge tylko uchronic ich od tego okrutnego nalogu. Czas lecial dzieci rosly a ja stawalam sie coraz wiekszym klebkiem nerwow, ale myslalam - bedzie dobrze , dzieci urosna i ja pozbede sie klopotow. Przez caly moje potrzeby spychane byly na blizej nieokreslony czas, liczyly sie tylko dzieci i maz. Jeden z dowoch synow podczas studiow pracowal w piwiarni. Zauwazylam ze czuje od niego piwo. Byly prosby , balagania, nic nie pomglo. Teraz moj syn rowniez jest uzalezniony od alkoholu. Ja od dwoch lat nie pracuje, mam duzo czasu na myslenie. Wlasnie to myslenie doprowadzilo mnie do depresji. Szukalam przyczyn picia syna. Obwinialam sie za to ze zle wychowalam dzieci. Nieprzespane noce , metlik w glowie , wyrzuty sumienia , sprawrawily, ze juz nie moglam dac sobie ze soba rady. Zaczelam szukac pomocy w necie , czytalam rozne art na temat alkoholizmu. Dowiedzialam sie ze jestem wspoluzalezniona od mojej rodziny. Nie umiem zajac sie soba tylko bez przerwy chce ponosic odpowiedzialnosc za nieroztropne dycyzje mojej rodziny. Doszlam do wniosku, ze sama nie dam sobie juz rady. Udalam sie do Przychodni Zdrowia Psychicznego. Stwierdzono depresje. Jestem na lekach . Chodze na terapie grupowa. Mimo tego wszystkiego dalej nie umiem sobie ze soba poradzic. Czuje sie podle, nic mnie nie cieszy . Czytajac forum wiem, ze nie tylko ja mam takie zamartwienie. Anno 53 jestem Ci niezmiernie wdzieczna za to, ze piszesz tyle o uczuciach , robisz to w sposob bardzo taktowny. Mysle , ze Twoje rozwazania juz niejednemu pomogly.

Pozdrawiam Wszystkich forumowiczow.

1

Modelarstwo to nie uzaleznienie, to tylko mania prześladowcza. Ilość nowych modeli powoduje podniecenie każdego sklejacza, bo jak tu się oprzeć zakupowi następnego samolotu, czołgu czy pojazdu lub okrętu, gdy coraz ładniej prezentują się na okładce.
/ co znajdziemy wewnątrz to oddzielna sprawa /.Mamy <całe pudła> modeli. A ile procent z tego sklejamy przez rok?. 1 , 2 modele?, może 3. Reszta cieszy oko, z nadzieją, że kiedyś je skleimy. Kiedy?. Brak czasu, nauka, praca, rodzina przesuwają coraz dalej nasze nadzieje na całkowite oddanie się modelarstwu. Może więc emerytura? G, siada wzrok, trzęsą się ręce, dobija choróbsko, przesiadujemy w przychodni, leżymy w szpitalu i ku rozpaczy rodziny a w szczególności nas samych UMIERAMY.
Więc po co sklejamy?
Aby umilić sobie życie. Do końca.
Dlatego warto pomyśleć czy obchodzi nas tak naprawdę zawyżanie cen modeli? Nie ilość lecz jakość ma znaczenie. Kupuję to co mogę skleić, na co mam czas, a nie na zapas.
Nie bójcie się, to czego nie kupimy disiaj, będzie na nas czekać w archiwum i jeszcze będa prosić, żeby ktoś kupił. Tylko nie dajmy się nabierać i kupować w <owczym pędzie> na zapas.
Lepiej wydać teraz kasę na basen, wycieczkę czy dobre winko z dziewczyną/puki jeszcze mamy tą możliwość/, niż pchać ją do pudła. Nie wzbogacimy się również na zapasach modeli, nie liczcie na sprzedaż za niewiadomo ile.
Najlepiej olać to wszystko i sprawiać sobie przyjemności choćby najdrobniejsze, ale takie, które wybieramy sami a nie, które wciskają nam inni.

No dobra tyle na dziś z zamglonego, szarego od depresji Krakowa.
Idę klieić betoniarkę a potem jadę na basen z żoną. Własną nie sąsiadową.
Powodzenia wszystkim. Nie dajcie się ogłupiać nikomu. Wydawcą też.
Hej

Niektórzy powinni jednak odwiedzić przychodnię leczenia uzależnień.
W nowej rzeczywistości mogą się nie odnaleźć.

1

z tego wsyzstkiego najlepiej podobalo mi sie to :

cyt"CZY MOŻNA WYZDROWIEĆ?
Leczenie psychotropowego narkomana to nie tylko kwestia odstawienia środków odurzających i usunięcia objawów głodowych, zespołu abstynencyjnego. Przede wszystkim jest to trudna nauka przyjmowania świata, w którym się żyje i świadome doskonalenie swojego wnętrza, praca nad sobą. Leczenie z leczenia to ponowne szukanie siebie, znoszenie emocji – nawet tych przykrych – bez znieczulenia narkotykiem przepisanym przez psychiatrę, który często jest dobierany losowo (może ten, a może tamten coś tam mu pomoże). To nauka akceptowania siebie samego, wraz ze swoimi wadami i zaletami, emocjami i wybrykami, które trzeba tak kanalizować, aby nie były uciążliwe dla otoczenia. Z uzależnienia lekowego, które trwało kilka lat czy rok, nie da się wyleczyć w ciągu paru tygodni. Potrzeba na to co najmniej tyle samo czasu, ile zajęło uzależnianie się poprzez ćpanie 'prochów' przepisanych przez lekarza. W Polsce istnieje sieć placówek, która zajmuje się problematyką leczenia uzależnień, ale mało zwracają uwagi na problemy lekomanii psychotropowej. Informacje na temat tych placówek można znaleźć w książkach telefonicznych, gazetach, przychodniach zdrowia, ale warto też zwrócić się do specjalistów z zakresu uzdrawiania i alternatywnych terapii. Defekt schizofreniczny to zwykle właśnie skutek używania leków psychotropowych, a nie skutek samej schizofrenii, o ile taka choroba istnieje, bo to jest jak powszechnie wiadomo ciągle wielką niewiadomą współczesnej medycyny! Kompleksowa psychoterapia syntetyczna i transpersonalna jak dowiodły eksperymenty porównawcze jest dużo skuteczniejsza w leczeniu chorób i zaburzeń psychicznych niźli wszelkie dotychczasowe leki farmakologiczne, które nadają się co najwyżej do wygaszania i tłumienia bardzo ostrych stanów zaburzeń i to raczej przez krótki okres czasu. "

artykul ze strony - (http://www.eioba.pl/a76167/psychotropy_ ... trony_mocy)

Ps ; I chwalic Boga za to , ze nie biore juz od 12 lat zadnych tabletek , od roku czasu , robie co chce , nie mam zadnych lekow , wszystko ustapilo gdy odstawilem chemie i poddalem sie terapi wytrzymalosciowej .

1

Witam,
Nerwice mam bodajze od 2 lat. Niestety popelnilem olbrzymi blad. Otoz zaczalem laczyc benzo z duzymi dawkami alkoholu. Jazdy sa niezle to fakt i nie trzeba duzo wypic, znikaja wszystkie problemy, nie ma nerwicy ale...
No wlasnie zawsze jest te ale, rano mialem tak silne leki ze nawet benzo mi nie pomagalo wiec szybciutko rano do sklepu po pare browarkow i od razu po wypiciu pierwszego leki zaczely zanikac wiec nastepne piwko, cwiarteczka itd. i rano znowu repeat. Robilem tak prawie przez rok. Osiagnelem totalne dno, nie dosc ze bylem uzalezniony od benzo to jeszcze stalem sie alkoholikiem. Mam zone i dziecko 2,5 roku , totalnie ich zaniedbalem, dziecko zaczelo sie mnie bac, czesto robilem awantury.
Az w koncu zona nie wytrzymala i powiedziala albo alkohol albo rodzina. Spakowala sie i wyjechala na 2 tygodnie do rodziny zeby dac mi czas na przemyslenie. Podsumowalem caly ten rok, ile wydalem kasy na vode i piwsko, ile cierpienia zadalem swojej rodzinie i nagle przejrzalem na oczy.
Przeszperalem internet w poszukiwaniu jakiejs prywatnej kliniki ktora leczy uzaleznienia.
Na drugi dzien zadzwonilem do pewnej prywatnej przychodni. Przyjechal lekarz i zaczalem odtruwanie. 2 razy dziennie kroplowka, 4 zastrzyki domiesniowo dziennie tak przez 3 dni. 4 dnia przyjechal chirurg i mnie zaszyl. Nie pije juz 10 dzien i czuje sie wspaniale, o 70 % mniej lekow, mogwe juz zmniejszyc powoli dawkowanie benzo, poprostu odzylem. Czuje sie jak nowo narodzony, i nawet nie ciagnie mnie juz do alkoholu.
Znalazlem prace, zona wrocila z dzieckiem.
Poprostu wychodze na prosta.

Tak wiec jesli ktos z was pije i ma nerwice niech jak najszybciej wezmie sie w garsc i zglosi na leczenie. Satysfakcja gwarantowana i co najwazniejsze mniej lekow.

Pozdrawiam

A jednak od polityki nie uciekniemy. ;)

Do mlodej lekarki na rubiezy przychodzi pacjent...
... o wyglądzie ministerialnem:
- Co panu dolega? - zapytałabym, gdybym otworzyła wcześniej przychodnię.

- Mam, pani doktór, zapędy... - odpowiedziałby "pacjęt", gdyby było otwarte.

- Chyba zapaści! - odpowiedziałabym mając tę złotówkę więcej.

- Nie, zapędy militarystyczne - odpowiedziałby "pacjęt" o wyglądzie jak
wyżej.

- A czymże to się objawia, albowiem nie znam tej jednostki chorobowej -
odpowiedziałabym z powodu, że miałam grypę galopującą w czasie omawiania
spisu jednostek.

- A więc pani doktór, jak widzę lekarza to mam go chęć umundurować...

- A dlaczegóż to? - zapytałabym, gdybym była podpisała.

- Albowiem, wprowadzamy program Tanie Państwo, w którym oszczędzamy na
osobach z wyższym wykształceniem, celem uzyskania pieniędzy na przejazdy do
Torunia z ochroną...

- Ach, rozumiem jest pan uzależniony od grzybka hacu.. hacy...
halucynogennego zwanego Lactarius Toruniensis. Daje on objawy widzenia wroga
w każdym kto myśli inaczej i manipulacji tam gdzie akurat jej nie ma,
wymusza też imperatyw jeżdżenia ze Stolicy 417 km do najbliższej
rozgłośni....

- Czy można coś z tym zrobić?

- Owszem, przestroić radio, co prawda pojawi się syndrom odstawienia
objawiający się sfilcowaniem beretu, ale poza tym leczenie ma łagodny
przebieg...

- O to dobrze, całuję rączki i wywdzięczam się na parapecie tym pięknym
patentem oficerskim na papierze czerpanym z magazynu przyborów piśmiennych w
naszym Ministerstwie...

- Gdy "pacjęt" oddalał się po gumnie ... a co ja mówię, przecież nie
otworzyłam tego dnia przychodni i "Pacjęt" odszedł był z sinymi usty,
albowiem pocałował klamkę, którą z przezorności wyde.. wydęzyn.. wyze ...przetarłam wacikiem nasyconem nadmanganianem potasu.
Ciężkie jest życie młodej lekarki na daleko wysuniętej rubieży, którą przez
brak złotówki na "pacjęta" ominęła możliwość otrzymania "patętu", ech ...

Do usłyszenia.

To przykre i własnie takie podejście do swojej pracy osób z personelu świadczy o tym, że albo mają, delikatnie mówiąc, luźne podejście do swej pracy, albo takież samo podejście do Nas, czyli osób uzależnionych. Ogólnie wiadomo jaki stereotyp narkomana (nieważne czy się leczy czy nie) funkcjonuje w naszym kraju i niestety w instytucjach, których głównym zadaniem jest pomagać osobom uzależnionym. Nie chcę uogólniać, zdarzają sie osoby, które chociaż starają się dostrzec w nas ludzi zasługujących na godne traktowanie. Sa też ludzie, którzy traktują nas tak, jak wymaga tego etyka tego rodzaju pracy. Jest to rzeczywiście niełatwa fucha, pacjenci często (też nie chcę uogólniać) niewdzieczni, ale nie zwalnia ich to z obowiązku przyzwoitego tarktowania swoich klientów, a przede wszystkim z rzetelnego wywiązywania się ze swoich obowiazków jako pracowników. I właśnie po to istnieje to nasze forum, ktore jest jednym z narzędzi służącym do poprawy naszej sytuacji lub chociaż do zakomunikowania naszego sprzeciwu, wobec tego, jak jesteśmy czasem traktowani. A że personel czyta nasze forum mogłam sie przekonać parę dni temu na "śniadaniu wielkanocnym" w naszej przychodni. Pamietacie mój pierwszy post, który rozpoczął dyskusję, o tym "kim jesteśmy dla personelu"? Chodziło o sprawę, która miała miejsce zimą. Ponieważ podpisuję swoje posty imieniem, ogólnie wiadomo kto kryje się za"sylwii". W czasie śniadania kierowniczka przychodni w obecności wszystkich zakomunikowała, kierując swoje słowa imiennie do mnie, że czytała to, co wypisujemy o nich(personelu) na forum. Ale dodała, że nie pora teraz o tym dyskutować, że porozmawiamy o tej sprawie innym razem. Chcę zaznaczyć, że słowa te wypowiadała żartobliwie (przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie), nie czułam jakiś pretensji. Otrzymałam zaliczke na świeta, nie miałam żadnych nieprzyjemności. Z pewnością nie jest nikomu miło czytać złych rzeczy o sobie, ale ja podałam fakty, podpisałam się i myślę, że jeśli bedzie jeszcze jakaś rozmowa z personelem, to tylko po to, żeby przedstawić swoje racje. Więc chyba warto pisać o tym, co nas boli. Rozumien też, że czasami są sprawy dużego kalibru, pod którymi zdrowy rozsadek podpowiada, żeby sie nie podpisywać i rozumiem to. Nasze powstajace stowarzyszenie w swoich szeregach bedzie miało też osoby z personelu, wiec takie sprawy jak ta, w wyniku której powstał temat na forum, bedą na goraco dyskutowane. Wierzę że w stowarzyszeniu bedziemy na równych pozycjach a to ułatwi rozmowy i pomoże wylać swoje bolączki.
Myślę też, że to że potrafimy dostrzegać łamanie naszych praw i domagać sie poszanowania naszej godnosci to dobry objaw u ludzi zmagających się z niskim poczuciem godności i stawiajacych trzeźwe kroki w nowym życiu.

Odbiór odcinka zepsuła mi potrzeba poprawiania napisów ("tomografia" na "rezonans", sto tysięcy literówek, błędy w timingu - jeśli tłumaczył to ktoś z forum, ładnie proszę włączyć przynajmniej sprawdzanie pisowni przed publikacją), ale:
1. fajne (czy może raczej nieco tragiczne?) jest to, że dobry humor House'a jest przez Cuddy i Wilsona (pozwolę sobie: Wuddy ) odbierany jako wstęp do katastrofy.
2. właśnie zrozumiałam, o co chodziło z pacjentem w przychodni (kumata ja). Prosimy tego więcej!
3. powiem szczerze, że skutki uboczne metadonu z lekka do mnie nie przemówiły. Jest to lek często stosowany w terapiach leczenia uzależnień od narkotyków morfinopochodnych, głównie dlatego, że ze względu na długi czas półtrwania można go brać rzadziej. Każdy lek opioidowy (czyli morfina, heroina, hydrokodon - ten w Vicodinie - metadon) może powodować zablokowanie ośrodka oddechowego (i wiele innych nieprzyjemności, jak zaparcia, ale o tym się nie mówi ). House musiał brać naprawdę końskie dawki, skoro prawie się udusił.
Z drugiej strony nie jestem anestezjologiem.
4. przypadek istotnie ciekawy. Udowadnia, że nie ma co być nadopiekuńczym i "chronić", bo nic dobrego z tego nie wynika.
5. relacje House'a z przyjaciółmi został fajnie przedstawione. On się wyraźnie wkurza na wszelkie dzikie podejrzenia, z drugiej strony oni mają do tego prawo.
6. po zobaczeniu zdjęć promocyjnych do następnego odcinka, zaczęłam snuć teorie spiskowe na widok starej laski House'a - zwykłej, brązowej, z przełomu s2 i s3. A powód powrotu był prozaiczny - jasna laska została po prostu wywalona do kosza
7. widok ogolonego House'a nie był dla mnie szokujący, bo wczoraj widziałam kawałki "Inside the Actor's Studio". Ale zdecydowanie robi się wtedy "brytyjski".

Wnioski?
Nieszczęśliwość House'a czyni z niego genialnego lekarza. Albo on po prostu inaczej już nie potrafi.

Jak pisałam - przez robienie korekty na bieżąco odbiór miałam nieco zaburzony, ale ogólnie stwierdzam, że odcinek był fajny. Pewnie za chwilę przypomni mi się kilka spraw, które zapomniałam napisać, ale pewnie ktoś już wcześniej o tym wspomniał, więc se podaruję dalsze rozpisywanie.
Howgh i do zobaczenia z Housem za 2 tygodnie. Najbliższy poniedziałek to święto (lub powód do frustracji) dla fanów "24"...

Gumiś" wypił już 106 piw, po piętach depcze mu "Banan". To wstępna klasyfikacja wyścigu olsztyńskich studentów, którzy rywalizują na litry pochłoniętego piwa. Kto wygra, dostanie nagrodę od browaru.

W czterech olsztyńskich klubach studenckich zaczęła się promocja piwa Warka. Na wzór rywalizacji sportowej na ścianach klubów wiszą tablice z rankingiem zawodników. Ci, którzy wypiją najwięcej, dostaną w nagrodę firmowy plecak albo kurtkę. Rekordzistą jest obecnie student o pseudonimie "Gumiś" - może się pochwalić 106 półlitrowymi piwami wypitymi przez trzy tygodnie. Tuż za nim jest niejaki "Banan".

O "Gumisia" i innych uczestników wyścigu martwi się Marek Ogonowski z Przychodni Psychoterapii, Profilaktyki i Leczenia Uzależnień, który - łagodnie mówiąc - negatywnie ocenia promocję browaru: - Nadmierne picie alkoholu zawsze niesie ryzyko uzależnienia. Gdy dochodzi do tego rywalizacja, robi się szczególnie niebezpiecznie.

Takie teorie puszczają mimo uszu młodzi ludzie w pubach. Uważają, że w takiej promocji nie ma nic dziwnego. - Studenci zawsze pili i pić będą. Niech więc mają chociaż z tego jakąś korzyść - obrusza się Grzesiek, absolwent prawa na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

Z kolei pracownicy Luzaka - jednego z klubów objętych promocją - przekonują, że zawody nie zwiększyły ilości sprzedawanego piwa ani nie wpłynęły na liczbę pijanych studentów. - Latem nie mieliśmy promocji, a było znacznie gorzej. Przychodzili tu np. ludzie po kilku winach z całodobowego sklepu. Zdarzało się, że musieliśmy ich wyprowadzać - mówi barman.

- Promocje to nic nadzwyczajnego - dodaje Arek Blum, właściciel pubu Alchemia. - U nas też można dostać fajny kufel, choć nie trzeba wypić aż stu butelek piwa.

Winy za rozpijanie młodych nie bierze na siebie też Maciej Zackiewicz z Grupy Żywiec, do której należy Warka. Odpowiada: - Promocja jest zgodna z prawem. To nie jest wyścig - mówi. - Nasz firma chce jedynie przywiązać ludzi do konkretnej marki.

przyznawać sie po kolei

Olsztyn
ul. Puszkina 13

tel. (089) 535-71-15

Przychodnia Psychoterapi i Profilaktyki Leczenia Uzależnień

no i tu sytuacja ode mnie, lekko odmienna od wszystkich pozostałych forumowiczów.
u mnie pierwsze (jak się później okazało) nerwobóle pojawiły sie na przełomie 7-8 klasy szkoły podstawowej - czyli 9 lat temu (!!). wtedy nikt nie bral sobie do głowy ze to moga byc nerwobóle. Pojawiały sie one średnio do 2-3 razy w miesiącu i w zalezności od nasilenia trwały od 1h (w miare lekkie i do zniesienia) do nawet 3-4h (lekkie z mocno wyginajacymi ciało w najgorszych momentach). Zazwyczaj bóle zlokalizowane są w okolicy brzucha i podbrzusza, rzadziej klatka piersiowa/serce. Kiedy bóle nasilały się a częstotliwośc zwiększała się w zawrotnym tempie zdecydowaliśmy sie z rodzicami na leczenie. Pierwsze kontakty w przychodni lekarskiej to standardowe diagnozy, że to na pewno coś z żołądkiem do tego liczne USG, badania krwi itp itd... Wszystko wykazywało norme potem bóle ustawały i o wszystkim zapominano. I tak to trwało niemal co roku, mocniej zaboli pare razy pod rząd - szedłem do lekarza, ta sama diagnoza, te same badania, wyniki OK i tak "w koło macieju". w końcu podczas pobytu w krynicy zdroju gdy bóle nawróciły zdecydowałem sie na konsultacje u gastrologa (ok. 6-7 lat temu) bo skoro to miały byc bóle związane z np. refluksem zołądkowo-jelitowym to może profesjonalne badanie i odpowiedni lekarz bardziej pomoga niż internista. Oczywiscie skierowanie na gastroskopię które... STANDARDOWO nic nie wykazała, ale zalecono mi kontakt z gastrologiem w olsztynie. tam też pani doktor (nie pozdrawiam) wcisneła mi kit ze to jakas bakteria która powoduje te wszystkie dolegliwości. no i tak człowiek sie leczył medykamentami, raz było lepiej raz gorzej i tak bez przerwy. Po kilku latach leczenia (rzecz jasna z przerwami gdy było lepiej:P), człowiek był już troche mądrzejszy i zasugerował ponowne badanie zwane gastroskopią. Oczywiście skierowano mnie na to badanie + rektoskopia i coś tam z prześwietleniem jelita itp... wszystkie badania i cały pobyt w szpitalu wykazało , że... jestem kurczę zdrowy jak ryba. Niestety w miedzy czasie człowiek troche uzależnił sie od leków przeciwbólowych które czasem pomagały przy mocniejszych bólach.

Ale do sedna:) Całkiem przypadkowo, przeglądajac strony WWW trafiłem na jedną poswiecona nerwobólom no i spróbowałem zasugerowac rodzinnemu że to moze nie problemy z przewodem pokarmowym, a moze jednak nerwica... i wtedy olśnienie, że przecież chyba tak. Dlatego w poniedziałek ide na pierwsza wizyte do psychiatry zobaczymy czy to pomoże bo może i w głowa wszystko ok? kto wie...

Pomoc psychiatryczna, psychologiczna woj. Opolskie

Branice
SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu Oddział Leczenia Zespołów Abstynencyjnych
Szpitalna 18
48-140 BRANICE
tel.: 077/ 486 81 40 w. 307

SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu Całodobowy Oddział Terapii Uzaleznień Od Alkoholu
Szpitalna 18
48-140 BRANICE
tel.: 077/ 486 81 40 w. 307

SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu Poradnia Dla Osób z Problemami Alkoholowym
Szpitalna 18
48-140 BRANICE
tel.: 077/ 486 81 40 w. 307

Brzeg
SZOZ Beta S.C. Poradnia Dla Osób Uzależnionych
Herberta 3B
49-300 Brzeg
tel.: 077/ 416 76 12

Głuchołazy
SPZOZ Poradnia Dla Osób z Problemami Alkoholowymi
Wyszyńskiego 12/14
48-340 Głuchołazy
tel.: 077/ 439 5795 w. 44

Kędzierzyn Koźle
SNZOZ "B-MED" Poradnia Terapii Uzależnień
Racławicka 1
47-200 Kędzierzyn Koźle
tel.: 077/ 482 47 52

SP ZOZ Poradnia Dla Osób Uzależnionych i Współuzależnionych Od Alkoholu
Harcerska 11
47-220 Kędzierzyn Koźle
tel.: 077 483 24 83

Kluczbork
N ZOZ Szpital Powiatowy, Poradnia Terapii Uzależnienia Od Alkoholu i Współuzależnienia Od Alkoholu
Wolności 6
46-200 Kluczbork
tel.: 077/ 418 26 02

Krapkowice
NZOZ "OTMĘT" Poradnia Leczenia Uzależnień NZOZT@WP.PL
Jagiellońska
47-303 Krapkowice
tel.: 077/ 466 29 44

SP ZOZ Poradnia Uzależnień i Współuzależnień Od Alkoholu
Szkolna 7
47-300 Krapkowice
tel.: 077/ 446 70 09

Namysłów
OLU - Poradnia Odwykowa
Piłsudskiego 13
46-100 Namysłów
tel.: 077/ 410 12 51

OLU - Całodobowy Oddział Terapii Uzależnienia Od Alkoholu
Woskowice Małe 15
46-100 Namysłów
tel.: 077/ 419 65 55
email: DO.SEKRETARIAT@WP.PL

Nysa
SZOZ "DORMED" Przychodnia Terapii Uzależnienia Od Alkoholu i Współuzależnienia
Mariacka 6-8
48-300 Nysa
tel.: 077/ 435 56 09

Olesno
Przychodnia Terapii Uzależnienia Od Alkoholu i Współuzależnienia
Krasickiego 22
46-300 Olesno
tel.: 034/ 358 40 90
email: poradniauzaleznienia.olesno@ poczta.onet.pl

Opole
WOJEWÓDZKI OŚRODEK TERAPII UZALEŻNIENIA I WSPÓŁUZALEŻNIENIA
GŁOGOWSKA 25B
45-315 OPOLE
tel.: 077/ 455 25 35

Ozimek
SZOZ "ELIKSIR" Poradnia Dla Osób Z Problemem Alkoholowym
Częstochowska 31
46-040 Ozimek
tel.: 077/ 465 10 51

Strzelce Opolskie
NZOZ Poradnia Terapii Uzależnienia Od Alkoholu i Współuzależnienia
Gogolińska 2a
47-100 Strzelce Opolskie
tel.: 077/ 463 83 80
email: krystynakowalska5@wp.pl

Jeszcze "Zmierazch"- cała seria
A my byliśmy wczoraj w przychodni leczenia uzależnień na pogadance... Nuuudyyy...
Nic nie mówili, że można się do idoli uzależnić :P

Jak pomóc to fajnie
NFZ nie ma podpisanych umów ( w znakomitej większości) z poradniami, szpitalami na leczenie osób uzależnionych od hazardu. Są w Polsce przychodnie, które przyjmowały hazardzistów jeszcze w ubiegłym roku, a od stycznia już nie. To miałam na myśli ,że są zamykane dla nas a nie w ogóle. Nieprecyzyjnie się wyraziłam.
Nie ma ani jednej poradni leczenia uzależnień , która „specjalizowałaby się” w tym uzależnieniu.
Nie wiem jaki jest koszt leczenia hazardzisty. Podzwoń, popytaj. Należy rozróżnić leczenie dzienne od stacjonarnego ( inne koszty) i terapię indywidualną.
W Polsce leczenie alkoholików jest całkowicie bezpłatne. Nawet tych nieubezpieczonych. Jest kilka regulacji prawnych ( chociażby ustawa o wychowaniu w trzeźwości czy narodowy program profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych) . My nic nie mamy. Korzystamy z usług oddziałów odwykowych i poradni dla alkoholików.
Środki finansowe na profilaktykę i rozwiązywanie problemów alkoholowych pochodzą m.in. z opłat za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych. I to był znakomity pomysł. Gminy same rozporządzają tymi pieniędzmi i nie mogą na nic innego przeznaczyć tego jak na profilaktykę czy inne cele określone w ustawie.
A mnie się marzy nawet ułamek procenta z podatków aby przeznaczać na leczenie i profilaktykę. Nie jestem za wprowadzeniem nowego podatku. Nie mam pojęcia na co nasz rząd przeznacza pieniądze pobrane od organizatorów hazardu. Pani Zyta chciała na sport…
Profilaktyka dla dzieci i młodzieży to przede wszystkim informacja ( zobacz ile wiedzą o narkotykach, alkoholu, nikotynie a spytaj przeciętne dziecko o hazard) i realizacja programów profilaktycznych.

Cześć Gazelko!
Jak mam postapić w tej sytuacji?

Przede wszystkim poszukaj dla siebie pomocy - wyobrażam sobie, jak bardzo jest Ci ciężko samej z dwójką malutkich dzieci.
Powiadom rodzinę o sytuacji - poproś o pomoc dla siebie. Poproś też, by nikt absolutnie nie pożyczał mężowi pieniędzy. Gdybyś miała szansę zostawić na troszkę dzieci np. z mamą, to mogłabyś pójść do przychodni leczenia uzależnienia i współuzależnienia i porozmawiać z terapeutą. To bardzo wiele daje.
W Warszawie działa też grupa Haz-anon, czyli tzw. "wspólniczki" czyli po prostu żony i partnerki hazardzistów. Co sobota mitingi na ul. Zgierskiej.
Myślę, że powinnaś złożyć do sądu pozew o alimenty na dzieci i na siebie, jeśli nie masz z czego się utrzymać - Twój mąż ma obowiązek łożyć na utrzymanie rodziny. Powinnaś złożyć też drugi pozew do sądu - o rozdzielność majątkową, najlepiej z datą wsteczną. Te sprawy w sądzie wcale nie są takie straszne, na jakie wyglądają, a są po to, abyście nie musieli ponosić konsekwencji grania Twojego męża. Jak będziesz miała rozdzielność sądowną, to długi męża będą wyłącznie jego długami i nie musisz ich spłacać, nikt nie będzie Cię nachodził w domu, itp. To bardzo ważne. W razie czego pisz do mnie na pw wyślę Ci wzór takich pozwów. I nie daj się mu przekonać, że to już niepotrzebne, bo on więcej nie zagra, bo już osiągnął swoje dno i że z tym skończył. Gdyby oczywiście coś takiego powiedział. Prawdę powiedziawszy sądzę, że o jego prawdziwych długach wiesz tyle co nic. Jak to tutaj piszą: to tylko wierzchołek góry lodowej...
Rozumiem Twój szok i rozpacz, wierz mi przechodziłam przez to. Ale bezwzględnie musisz się wziąć za konkrety. Nałogowy hazard to choroba i bez leczenia poprawy na pewno nie będzie. I poczytaj forum - to kopalnia wiedzy, która bardzo Ci się przyda.
Witam Cię więc na forum i pisz, co u Ciebie.
Pozdrówki serdeczne!

Andrea
Ps.

Terapeucie płaci państwo. Oczywiście w nie prywatnych przychodniach. W poradniach leczenia uzależnień terapia jest bezpłatna. Jeśli nie masz ubezpieczenia, napisz mi to na PW, podpowiem co możesz zrobić.

Witaj! Napisałam długi post, ale coś mi źle poszło z wysyłaniem . Toteż w skrócie, bo bardzo mnie poruszyły Twoje listy. Przypomniało mi się, jak parę miesięcy temu to ja pojechałam nagle do mojej mamy i mówiłam jej o swoim uzależnieniu. Ja jestem na terapii w przychodni terapii uzależnień - oprócz sesji grupowych mam terapię indywidualną. Ufam moim terapeutom i wiem, że terapia uratowała mi życie. Nie zdecydowałabym się na żadną terapię prywatną, ograniczoną wyłącznie do indywidualnych kontaktów, bo nie widzę, jak na dłuższą metę mogłaby mi pomóc. Oprócz terapii korzystam też z wsparcia AA i to dla mnie bardzo ważne. Z tego co piszesz, Twój syn dopiero zaczął - i nie wiem, jakich zmian oczekujesz tak szybko. Cierpliwości! Pierwsze miesiące to najpierw radzenie sobie z fizycznymi skutkami odstawienia i z głodem. Niepotrzebnie "rzucasz hasła" i kontrolujesz jego postępy, nie mając do tego kwalifikacji. I bardzo współczuję, że ciągle mieszkasz z ojcem chłopców - alkoholikiem. Zapewniam Cię, że choć jak piszesz "alkoholików nigdzie nie brakuje", to dla dzieciaków jest różnica. Nie wiem, jakich zmian "widocznych dla otoczenia" oczekujesz od syna - on trzeźwieje dla siebie i na pewno zajdą w nim zmiany, ale mogą Cię zaskoczyć. Ja po paru miesiącach szarpaniny zobaczyłam wreszcie, że dom rodzinny jest zagrożeniem dla mojej trzeźwości. Usamodzielniłam się, już tak często tam nie bywam, żyję własnym życiem. Też jestem DDA i po paru miesiącach terapii widzę już w sobie zmiany. Serdecznie polecam Ci terapię dla współuzależnionych - pomożesz sobie, pomożesz synom.
Życzę Wam pogody ducha, serdecznie pozdrawiam i mocno trzymam kciuki. Jestem pod wielkim wrażeniem odwagi Twojego syna, gratuluję i bardzo się cieszę, że podjął leczenie. Madziaa

Newice, depresje, uzależnienia i manie - to problemy, z którymi przestaliśmy sobie radzić. U psychiatrów leczy się już 1,5 mln Polaków! Aby to zmienić potrzebna jest rewolucja. Pracuje nad nią Ministerstwo Zdrowia - pisze gazeta "MetrO.

O tym, że z kondycją psychiczną Polaków nie jest najlepiej, wiadomo było nie od dziś. Wydłużające się kolejki do lekarzy psychiatrów w poradniach całej Polski czy rosnąca liczba uzależnień od dawna niepokoiły naukowców. Okazało się, że nie bez przyczyny. Badania przeprowadzone w Instytucie Neurologii i Psychiatrii wykazały, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat podwoiła się liczba Polaków, których dotykają różne psychiczne schorzenia.

Już ponad 1 mln Polaków jest zarejestrowanych w publicznych przychodniach zdrowia psychicznego. Ilu odwiedza psychiatrów prywatnie - nie wiadomo. Co gorsza, do lekarzy zgłaszamy się z coraz poważniejszymi problemami takimi, jak: depresje, manie czy schizofrenia. Ich odsetek wzrósł w ostatniej dekadzie niemal trzykrotnie! Przybywa też Polaków z nerwicami, zaburzeniami adaptacyjnymi czy nadużywających substancji psychoaktywnych.

- Zła kondycja psychiczna to problem wielu Europejczyków. Jednak Polska jest w pewien sposób szczególna: stres i tempo życia spowodowane transformacją ustrojową sprawiają, że wielu ludzi nie potrafi się odnaleźć - uważa Aleksander Araszkiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Sposobem na poprawę sytuacji ma być narodowy program ochrony zdrowia psychicznego, który trafił właśnie do konsultacji społecznych. Program, który miałby wchodzić w latach 2009-12, to mała rewolucja rodzimej psychiatrii. W ciągu najbliższych pięciu lat miałoby przybyć około 750 miejsc w szpitalach i ośrodkach dla uzależnionych, tyle samo w dziennych szpitalach psychiatrycznych. Powstałoby nawet kilkaset przychodni psychiatrycznych i nowe ośrodki terapeutyczne dla więźniów. Dostęp do lekarzy by się zwiększył, a koszty leczenia szpitalnego zmalały, bo część lżej chorych pacjentów korzystałaby tylko z dziennej opieki, a noce spędzała w domu. YY

PAP - Nauka w Polsce

Znacie adres przychodni z leczeniem uzależnień ??
Mam załamke !!!!

Witam,

Mam 24 lata. Od ok. 5 lat uporczywie walcze z zaburzeniami lekowymi. Tutaj
musze rozwinac troche temat. Leczylem sie poczatkowo u lekarza - internisty.
Nie wiem jakim cudem doposcil wykorzystanie w leczeniu poch. benzodiazepin
poczatkowo Xanaxu - pamietam jego slowa: "Xanax to nowy skuteczy i
BEZPIECZNY lek...". Coz jak to w Polsce bywa niestety praktyka lekarska
czesto zawodzi i co sie okazalo - Xanax jest lekiem uspokajacym - b.
skutecznym - ALE PO 4 TYG. organizm zwieksza tolerancje, jednym popadajac w
nalog. Po "bezmyslnym" przyjmowaniu Xanaxu jakies 2 lata - w dawce
"terapeutycznej" 3 x 0,25 mg - ktora sumie jedynie lekko usmiezala
dolegliwosci wybralem sie do dobrego specjalisty - psychiatry dzieci i
mlodziezy. Kiedy odbywala sie I wizyta u psychiatry bylem skrajnie wyczerpany
psychicznie i fizycznie. Pojawily sie I symptomy - intensywne - depresji.
Liczne proby z kolejnymi lekami pozwolily na wytypowanie skutecznych srodkow
i tak do dzisiaj biore antydepresant Efectin ER 75 - przedluzone dzialanie
dawka dobowa 75 mg, Cloranxen 2 x 10 mg - ta sama grupa co Xanax, lecz duzo
bezpieczniejsza - znacznie dluzszy okres dzialania lekku w ujeciu dobowym w
porownaniu do Xanaxu, ktory dziala doraznie. Musze przyznac, ze leczenie
farmakologiczne - niestety na psychoterapie nie moglem znalesc czasu,
poniewaz mieszkam bardzo daleko od przychodni - przynioslo znaczna poprawe.
Zapomnialem o problemach, ktore wczesniej trapily m.in. obawy przed choroba
somatyczna ( w moim przyp. SM ), napady lekowe ( mialem bardzo silne przy
ktorych prawie ze tracilem kontakt z rzeczywistoscia ), przygnebienie.
Niestety na dzien dzisiejszy nie udalo mi sie wyleczyc calkowicie. Pierwszym
elementem, ktory musze wykluczyc to przyjmowanie poch. benzodiazepin. Wiele
czytalem na temat swoich dolegliwosci jak i lekow, ktore przyjmuje co z
pewnoscia przydaje sie kiedy czlowiek walczy sam ze soba. Przeczytalem multum
artykulow dot. wlasnie poch. benzodiazepin - w Polsce najpopularniejszy lek to
chyba relanium. Dowiedzialem sie jak nieadekwatnym jest ich stosowanie w
stosunku do korzysci jakie daja choremu. W moim przypadku - niestety
nastapilo juz uzaleznienie. Uzaleznienie w tym przypadku jest rowne
uzaleznienom od opiatow, alkoholu co za tym idzie strasznie klopotliwe i
ciezkie. Jak niektorzy mowia - odstawianie p.benzo. to "droga przez
pieklo". Zgadzam sie z tym zdaniem, gdyz na wlasnej skorze odczulem jak
zaburzenia psychiczne moga odbijac sie na ciele i jak intensywne moga
przyjmowac formy. Przyszedl nowy rok przedemna obrona pracy licencjackiej, a
poniej - zgodnie z przyrzeczeniem noworocznym - powrot do idealnego stanu
zdrowia za wszelka cene. Na I plan chce rzucic wlasnie poch. benzodiazepin (
przyp. np. relanium, tranxene, valium ). W tym momencie kieruje pytania do
Panstwa:

Czy ktos z Panstwa bral kiedys takie leki i czy dieta optymalna pozwolila je
odstawic bez wiekszych problemow?

Czy ktos z Panstwa mial problemy natury psychicznej - glownie chodzi wlasnie
o nerwice lekowa, depresje i czy dieta optymalna znacznie pomogla w ich
leczeniu?

Prosze o pomoc. Prosze, rowniez o bardziej konstruktywne porady i wskazowki,
ewnetualnie opis swoich doswiadczen. Z gory dziekuje.

P.S. Z natury jestem sceptykiem, ale nawet sam lekarz (naprawde specjalista -
"jakich trzeba ze swieczka szukac") zaproponowal mi szukac pomocy w roznych,
alternatywnych rozwiazaniach.

Pozdrawiam.

--
Wysłano ze strony http://forum.dieta-optymalna.info/

Czytam to forum i strasznie mi humor poprawia

Może zacznę od tego że masturbacja nie jest czymś złym uważa sie że jest zdrowa a nawet jest polecana jako terapia przez seksuologów no i oczywiście jest potrzebna ludziom nie wyobrażam sobie 14 latków którzy uprawiają seks a ich dziewczyny z nie wiedzy zachodzą w ciąże, choć i takie przypadki się zdarzają. Masturbują sie starzy jak i młodsi w poniższym przypadku który opisałem raczej niewiedzą co w rzeczywistości robią ale po prostu sprawia im to przyjemność i to robią.

Przytoczę jeden z przypadków z którym spotkałem sie w USA. Do przychodni przy szpitalnej przychodzi matka z córka. Córka ma jakieś 6 lat jest w bądź razie dość mała. Matka wymienia objawy chrząkanie, trzęsienie, skręcanie ciała. Na pytanie lekarza o nastrój odpowiada że jest po tym w zasadzie dość wesoła. I od razu jak to rodzice stawiają diagnozy. Matka doszła do wniosku że to na pewno epilepsja. Więc lekarz wywołać chciał sztucznie atak do którego oczywiście nie doszło. Na pytanie czy córka sie poci matka odpowiada tak nawet bardzo . Więc lekarz jest delikatnie zasugerował że córka sie masturbuje i w rzeczywistości tak było. Rada rzecz jasna porozmawiać i udać sie do seksuologa.

Wale konia chyba z 5 razy dzeinnie, az mi sie rece grzeja. Czy to normalne jezeli sie nie ma partnerki??


Może być to oznaka uzależnienia. Więc trzeba być ostrożnym bo leczenie jest meczące.

Czyli zbyt częsty seks prowadzi do impotencji ??


Częsty seks nie prowadzi do impotencji. W zasadzie masturbacja nie jest szkodliwa.
Jedynymi skutkami ubocznymi jest uzależnienie, bardzo fantazyjna masturbacja a mam tu na myśli np.: wkładanie do pochwy czego tylko po padnie lub że partner nie umie kogoś potem zaspokoić jak ktoś sam się zaspokajał.

Niektórzy pisali na forum, że masturbacja prawą ręką powoduje wykrzywienie penisa ...w lewo


Również bzdurka do przekrzywienia penisa może prowadzić np.: trzymanie go w jednej nogawce spodni, zbyt obcisła bielizna noszona codziennie a co sie z tym wiąże przy porannej erekcji penis nie może sie wyprostować co prowadzi z czasem do zwyrodnień i zmiany kształtu penisa.

Częsta masturbacja nie musi oznaczać wczesnego wytrysku w przyszłości. To następna bzdurka tak jak np.: że częsta masturbacja u dziewcząt prowadzi do powiększenia łechtaczki do rozmiarów penisa. Ale z drugiej strony jak będziemy sie masturbować pod presją i aby szybko to może potem tym zaowocować a przecież nie o to chodzi w masturbacji (jak szybko na chałom aby tylko to już sie mówi o uzależnieniu). Przecież jakąś przyjemność mamy sobie dać wiec lepiej zaczekać aż np.: nikogo nie będzie w domu, lub robić to przy kąpieli tylko tutaj do dziewczyn nie radze tego robić prysznicem mam na myśli wodę lecą cą z niego bo jest to bardzo niebezpieczne.


a ja słyszałam, że jak chłopak często się masturbuje-albo inaczej, mocno ściska penisa, wiadomo...później może mieć w ogóle problemy (podczas stosunku) żeby osiągnąć orgazm...penis przyzwyczai się do małej przestrzeni, silnego ucisku, a kobieca pochwa jednak aż tak jak dłoń go nie zaciśnie ;]


Przy częstej masturbacji jak i ktoś jest obrzezany tylko w tym wypadku bardziej zakończenia nerwowe na penisie tępieją. Więc chłopakowi dłużej zajmuje dojście do orgazmu, wymaga większego wysiłku (co niejednokrotnie niektórzy uważają za autu bo mogą sie długo kochać) i może nie jest on w tedy aż tak efektywny. Ale przy stosunku z partnerką jednak dochodzą jeszcze doznania wzrokowe, smakowe i to pomaga również przy osiągnięciu orgazmu.

a cudownego leku na hazard nie wynaleziono , więc trochę tu "zwolniłem"


Dziwne masz stanowisko buzz.

Sam hazard nie jest niczym dobrym ani złym .
Hazard to hazard i oznacza ryzyko .
To taki wyraz jak herbata , kawa , wódka , papierosy czy małżeństwo .

Nie bardzo zrozumiałem .

Na hazard leku nie ma bo i po co .

To uzależnienie jest chorobą a nie sam hazard.

Wszystko jest dla ludzi i nie można o to hazard winić tylko przyczyny trzeba szukać w chorobie uzależnienia .

Moja znajoma jest od dziesięciu lat ławnikiem w Sądzie dla rozwodów .

Jak opowiada jakie traumatyczne są sceny przy rozwodach i jakie z tego nieszczęścia są to tak sobie myślę , że chyba małżeństwo to gorszy hazard niż gry losowe .

Wszystko jest dla ludzi .
I wódka jest dla ludzi
I gry losowe są dla ludzi
I małżeństwo jest dla ludzi .

Mnie dziwi , że twierdzisz , że na uzależnienie nie ma lekarstwa . Choroba to choroba .

No to nie rozumem .

To po co te całe terapie.?
Po co przychodnie i lekarze .?

Po co terapie grupowe ?

No to jak nie ma lekarstwa to po co ci wszyscy ludzie tutaj piszą ?

A wcześniej piszesz , że na nerwice teraz już są lekarstwa .
Są i były . Ja to wiem najlepiej .
Jest lekarz i był .
Poradził i wyleczyłem się .

Na wszystko jest lekarstwo .

Nawet na raka są lekarstwa .
Inną sprawą jest co , że o tym czy ty będziesz żył czy też nie decyduje nie lekarz a wielkie lobby farmaceutyczne .
To ono decyduje czy umrzesz na raka czy też białaczkę decyduje nie naukowiec i nie lekarz ale to czy lobby farmaceutycznemu opłaca się produkować dany lek czy też nie .

Oczywiste jest , że się nie opłaca gdyż zawsze leki zachowawcze są bardziej dla tegoż lobby opłacalne -gdyż nie wyleczą a chory musi je kupować .
No jak by się wyleczył to by już nie kupował .
To by wielkie firmy farmaceutyczne splajtowały .

Tysiące młodzieży w Naszym Kraju ma trądzik i leczy się różnymi często drogimi parafarmaceutykami , smarowidłami i kremami za ciężkie pieniądze .
Ale spróbuj w aptece zapytać o polską szczepionkę za 8 PLN która od 30 lat jest produkowana na trądzik w Tarchominie .

No przecież by setki firm splajtowały i nie sprzedały swoich zachowawczych para-medykamentów.

To bardzo dziwię się .
Oczywiście , że są sposoby i metody .

Dalatego właśnie tak przydługawo opisuję sprawę aby dokładnie opisać sprawę gdyż jestem do dzisiaj uzależniony i ja o tym wiem i zdaję sobie sprawę .

Staram się zgodnie z tym co mi zalecili lekarze działać i żyć .Owo przeniesienie , które opisywałem stosuję zawsze .
Mam swoje zasady i może one mnie ratują .

Jak trudne jest wychodzenie z nałogu... Pobłądziłem ale się na szczęście przebudziłem. Gdy zaczynałem leczenie, mój terapeuta stwierdził, że jestem również uzależniony od marihuany... Nie zgadzałem się z tym, krzyczałem wewnątrz siebie, że to nieprawda.... Jednak zdawałem sobie sprawę, że jest coś na rzeczy.... Rozpocząłem terapie, w 48 dniu mojej abstynencji od hazardu zapaliłem.... Nikomu o tym nie powiedziałem, następnego dnia na zajęciach czułem wielkie wyrzuty sumienia i poczucie winy, ( jakże mi znane uczucia ) okłamałem terapeutę na indywidualnym spotkaniu gdy o to zapytał.... Oszukałem siebie po raz pierwszy, męczyło mnie to okropnie, źle mi z tym było, ale milczałem.... Wróciło stare zachowanie, dlaczego ? To chyba wstyd, że jestem bezsilny wobec tego gówna, wtedy jeszcze nie zdawałem sobie z tego sprawy.... Minęły dwa miesiące, w 105 dniu mojej abstynencji od grania ponownie zapaliłem, było to w zeszłą niedziele..... Na terapii pogłębionej również milczałem jak zaklęty, próbowałem wyprzeć ze swojej głowy tamto zdarzenie.... Znowu nie poradziłem sobie sam ze sobą, ze swoimi emocjami, nie ogarnąłem tego wszystkiego.... Zeszło się na to wiele trudnych spraw ale to żadne usprawiedliwienie. Nadszedł 110 dzień mojej abstynencji od grania, to było wczoraj i znowu to zrobiłem.... To już było za dużo. Doznałem potężnych wyrzutów sumienia i poczucia winy, otarło się to o sytuacje gdy przyznawałem się do swojego uzależnienia od hazardu.... Zajrzałem na forum, znalazłem temat założony przez jednego z forumowiczowi w tamtym roku, przeczytałem i..... Zobaczyłem siebie, miotającego się ze swoimi uczuciami. Bojącego się swoich odczuć, myśli, zachowań, karającego się psychicznie niemiłosiernie za najmniejsze potknięcie, niepowodzenie w leczeniu.... Dużo wczoraj i dziś pojąłem. Jestem nałogowym hazardzistą ale jestem również uzależniony od marihuany, dotarło to do mnie wczoraj i dociera cały czas .... Jestem wobec tego bezsilny tak samo jak od hazardu. Napisałem maila do terapeuty w którym przyznałem się do wszystkiego, nie mogłem czekać do poniedziałkowego spotkania indywidualnego, musiałem wyrzucić z siebie po raz kolejny ten wielki ładunek emocjonalny. Dziś jest dla mnie ważny dzień... Mam wielką nadzieję, że to kolejny krok w moim zdrowieniu. Okłamałem innych i samego siebie. To boli najbardziej, że sam ponownie się zmanipulowałem. Chcę żyć uczciwie, w zgodzie z samym sobą, ze swoim sumieniem. Kłamstwo mnie niszczy, każde nawet najmniejsze choć nie zdarzyło mi się żadne inne od momentu podjęcia leczenia. Okłamywałem innych i siebie tylko w tej kwestii.... Ale jakie to ma znaczenie..... Jestem hazardzistą, manipulowałem innymi i sobą, stać mnie było na bardzo wiele aby zdobyć pieniądze na grę. Kłamstwo wróciło..... Nie samo.... Dopuściłem do tego. Popełniłem ten sam błąd co w 2007 r gdy pierwszy raz wylądowałem w przychodni. Z tym, że wtedy chodziło o hazard, teraz o marihuane. Terapeuta mówił i przestrzegał, a ja mimo to nie słyszałem jego słów ? Ja uzależniony od maryhy ? Nie, to niemożliwe. Od hazardu tak ale do maryhy.... A jednak, taka jest prawda. Bolesna ale prawdziwa. Mam ostatnio bardzo trudny okres. Przez jakiś czas tkwiłem w poczuciu winy mimo iż wiedziałem, że do niczego to nie prowadzi.... Użalałem i dołowałem się nad samym sobą. Widziałem jak inni kupują sobie auta, żyje im się dobrze, a ja nie mam nic.... Pracuje i wszystko idzie na moje długi oraz trzeba jeszcze mi dokładać. Ale to mija. Długi są niczym w porównaniu z tym co przez te prawie 7 lata nałogowego grania stało się z moja psychiką. Dziś widzę, że przede mną długa, wyboista, ślizga i strasznie trudna droga. Zmienianie samego siebie to bardzo trudna sztuka ale chcę tego, poczułem już ten smak i było ciężko ale jednocześnie wspaniale. Przez chwilę szło mi całkiem nieźle, ale pobłądziłem. Jutro mitinig. Panie Boże jak ja go potrzebuje.... Dziękuje, że jesteście i mogę napisać tu co czuję, myślę, co się ze mną dzieje..... To forum coraz bardziej otwiera mi oczy na wiele spraw. Myślę, że dziś narodziłem się ponownie. Pozdrawiam Was kochani.

Piotr

witajcie,
miło mi Cie spotykać, Ewo. Na pewno zajrze do Twojego "życia po życiu" z AHA.
Byc moze dzis wieczorem.
Moj problem polega chyba na tym, że relacja z AHA jest wizerunkiem moich koszmarnych relacji z rodzicami. Gdy AHA odpływa w ciąg.. to ja mam ( emocjonalnie) tylko +/- 2 latka.. gdyz pewnie tyle mialam gdy "odpływał" moj ojciec - jedyny "normalny" wśród dorosłych wokół mnie. ( Byl uzależniony od seksu i alkoholu). Pamiętam jak nie mogłam .. dosięgnąc klamki drzwi ( ktore za sobą zamykał).. mimo, że stawałam na palcach, nie mogłam jej dosięgnąc. Zdawało mi sie wtedy, że gdybym tylko .. dosięgnęła!!, to bym go zawołała .. a straszny byl to świat, w którym zostawałam.
Dzisiaj mam 46.. a nadal staję sie, tak jak wtedy, zrozpaczona, bezradna, w panicznym strachu o przeżycie. Może dlatego tak stale tylko płaczę i nie mogę wykonać żadnego ruchu. Jestem sparaliżowana abstrakcyjnym lękiem, lękiem "z wtedy". Najgorsze jest chyba to, że otoczenie postrzega mnie jako osobę bardzo silną. Nikt mi nie jest gotowy pomóc.. bo wszyscy mnie podziwiają, czują sie wspierani, nie chca zobaczyć.. że ta siła to fikcja.
Nie umiem poddać się, bo został we mnie tamten lęk o przeżycie. Matka pragnęła mnie ( obojętnie jak niewiarygodnie to brzmi) zabić. I teraz, relacja z AHA.. także wymaga pokazywania tylko silnej.. silniejszej niż on, osoby. Każda chwila mojej słabości jest chwilą, która uruchamia w nim proces sadystycznej pętli w systemie perpetum mobilie. Zaś we mnie - spadanie w bezdenną czeluść obezwładniającego strachu. Wydobyć się z tego na powierzchnię.. To jest bardzo trudne.
Odseparowałam się na długie lata od odczuwania samej siebie. Teraz, chyba ..terapia (?) .. rozmowy z jego eks żoną, obserwacja i moje notatki,.. wydobywają ze mnie te wszystkie zmory.. i znowu staję się słaba, nie zdolna do wykonania ruchu "odcięcia" pępowiny. Zaś AHA.. intuicjnie wchodzi w swoją ulubioną rolę.
Właściwie.. nie mam pewności, czy on jest uzależniony .. od hazardu, prostytucji i alkoholu.. czy poprostu ..to ja wyzwalam w nim symptomy tych zachowań.
Jego eks, życzliwa i wspierająca, zaproponowała mi abyśmy w trójkę (on, ona i ja) .. lub może także z dorosłymi dziećmi ( czwórkę dorosłych mamy łacznie + Malutką lat .. z nim porozmawiały. Rozmowa miałaby nakłonić go do .. identyfikacji problemu. On protestuje. A ja .. ja dalej nie mam pewności, czy to on jest chory, czy też ja w nim wyzwalam takie zachowania? Być może terapia grupowa, rzeczywiście to dookreśli w mojej świadomości ( jak sugeruje AgaD). Być może .. dopiero "dotknięcie" bezpośrednie, pozwoli mi zareagować jak dorosła osoba... wyzwoli mnie spod magii tej obezwładniającej bezsilności.
Dla skrótu bedę nazywała go AHPA.
AHPA .. cały czas bardzo dba o swój zewnętrzny wizerunek, jak to, Gradius, napisałeś -on manipuluje gdyż taki ma patent na poczucie własnej wartości, podpieranie kruchej samooceny. Otoczenie widzi w nim kompletnie innego człowieka.. przede wszystkim człowieka. Zas ja.. gdy powiedziałam, że to łajdak.. to jego eks zaprotestowała:
>> łajdak ma chociaż klasę, a to, to jest zwykła szmata"<<
Piszę o tym aby Wam się przyznać do grzechu.
Otóż.. ja wiedziałam, OD POCZATKU, że to zwykła szmata. Wiedziałam... ale nie chciałam wiedzieć. Zamykałam oczy, gdy było widać. Zamykałam uszy, gdy mi sam mówił o sobie.. to co dziś wiemy. Zamykałam .. bo otwierałam tylko moją infantylną miłość, bezkrytyczną i bezwarunkową. Chciałam aby kochał mnie .. właśnie taki osobnik, taka zwykła szmata.
Dlatego ryczę non stop.
No, ale .. już po 16:00 wiec jadę po Malutką do szkoły, potem obiadek.. i inne takie..
pozdrawiam ceiplutko wszystkich
Faustyna
aaa...
Mam INFO, nie muszę rezygnować z indywidualnej terapii aby rozpocząc grupową. Jestem umówiona na pierwsze spotkanie w Gdyni. Tutaj, w Sopocie, mam w piątki spotkania indywidualne w Por. Lecz. Uzależnień ( Przychodnia Zdrowia przy ul. Chrobrego, wejście od ul. Mieszka I) z terapeutką o imieniu Raisa. Jestem zadowolona całkowicie.